Na początku może być niewinnie. Mefedron pojawia się podczas seksu raz, później kolejny. Substancja zwiększa pobudzenie, intensyfikuje doznania, zmniejsza zahamowania i pozwala utrzymywać aktywność przez dłuższy czas. Seks pod wpływem narkotyku zaczyna różnić się od seksu na trzeźwo – jest bardziej intensywny, dłuższy, czasem związany z większą potrzebą nowych i silniejszych bodźców.
Z czasem może jednak wydarzyć się coś jeszcze. Substancja i zachowanie seksualne zaczynają się ze sobą coraz silniej łączyć.
Mefedron może kojarzyć się z seksem. Seks – z mefedronem. Do tego mogą dołączyć pornografia, masturbacja, aplikacje randkowe, określone miejsca, osoby, fantazje czy rytuały poprzedzające używanie. Bodźce, które wcześniej były od siebie niezależne, zaczynają tworzyć cały ciąg skojarzeń.
W praktyce oznacza to, że u niektórych osób problem przestaje wyglądać wyłącznie jak „uzależnienie od narkotyku”. Pojawia się znacznie bardziej złożony schemat: substancja zwiększa potrzebę stymulacji seksualnej, a bodziec seksualny może z kolei uruchamiać craving i myśli o substancji.
To właśnie jeden z powodów, dla których problematyczny chemsex może być szczególnie trudny do przerwania. Osoba może przestać używać narkotyku, ale nadal pozostają bodźce, które przez miesiące lub lata były z nim związane – pornografia, aplikacje, konkretne fantazje seksualne czy samo pobudzenie.
Jednocześnie trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć: chemsex nie oznacza automatycznie uzależnienia. Sam fakt używania substancji podczas seksu nie pozwala rozpoznać zaburzenia. Znaczenie ma między innymi utrata kontroli, powtarzanie zachowania mimo szkód, narastający przymus, konsekwencje zdrowotne lub psychiczne oraz wpływ tego wzorca na codzienne funkcjonowanie.
Co więcej, samo określenie „uzależnienie od chemsexu” nie jest obecnie oficjalną diagnozą psychiatryczną. Chemsex nie występuje jako odrębna jednostka ani w ICD-11, ani w DSM-5-TR. W zależności od obrazu klinicznego problem może dotyczyć zaburzenia związanego z używaniem substancji, kompulsywnych zachowań seksualnych lub kilku współwystępujących trudności.
Dlatego w tym artykule nie będziemy sprowadzać chemsexu wyłącznie do narkotyku ani wyłącznie do seksu. Przyjrzymy się temu, co może wydarzyć się, kiedy substancja, seksualność, pornografia i silna stymulacja zaczynają wzajemnie się wzmacniać – oraz dlaczego w leczeniu czasami trzeba zrozumieć cały ten mechanizm, a nie tylko doprowadzić do odstawienia substancji.
Chemsex, stymulanty i trudność z kontrolą impulsów – czy w tle może być ADHD?
U części osób problem z używaniem mefedronu, amfetaminy lub innych stymulantów może współwystępować z nierozpoznanym ADHD. Impulsywność, potrzeba silnej i natychmiastowej stymulacji, trudności z regulacją emocji czy powtarzające się zachowania mimo ich konsekwencji mogą mieć różne przyczyny – dlatego ważna jest rzetelna diagnostyka, a nie próba wyjaśnienia wszystkiego samym uzależnieniem.
Podejrzewasz u siebie ADHD? Sprawdź, jak wygląda kompleksowa diagnoza ADHD w UADHD.
→ Kliknij tutaj: diagnoza ADHD
Chemsex – co to właściwie znaczy i skąd wzięło się to pojęcie?
Słowo „chemsex” jest dziś używane coraz częściej – zarówno w literaturze naukowej, jak i w mediach czy gabinetach terapeutycznych. Nie oznacza jednak po prostu każdego przypadku seksu po alkoholu lub narkotykach. Termin powstał w konkretnym kontekście klinicznym i społecznym i początkowo odnosił się do używania określonych substancji psychoaktywnych w celu inicjowania, ułatwiania, intensyfikowania lub przedłużania kontaktów seksualnych.
Pojęcie chemsex jest szczególnie związane z używaniem metamfetaminy, mefedronu i innych syntetycznych katynonów oraz GHB/GBL. Substancje te różnią się działaniem, jednak mogą wpływać między innymi na pobudzenie, odczuwanie przyjemności, zahamowania, libido oraz długość aktywności seksualnej.
W literaturze naukowej chemsex był przez wiele lat badany przede wszystkim wśród mężczyzn mających seks z mężczyznami (MSM). Wynika to zarówno z historii samego terminu, jak i z tego, w jakich społecznościach zjawisko zostało początkowo opisane. Nie oznacza to jednak, że łączenie narkotyków z seksem dotyczy wyłącznie tej grupy. Współcześnie używa się również szerszego określenia sexualized drug use (SDU), czyli używania substancji psychoaktywnych w kontekście seksualnym.
Skąd wzięło się określenie „chemsex”?
Jedną z najważniejszych postaci związanych z powstaniem tego terminu był David Stuart – brytyjski terapeuta, działacz i specjalista zajmujący się zdrowiem seksualnym oraz używaniem substancji.
Stuart pracował w Londynie z osobami, które zgłaszały problemy związane z używaniem narkotyków podczas seksu. Zwrócił uwagę, że tradycyjne spojrzenie na uzależnienie nie zawsze dobrze opisuje ich doświadczenia. Dla części pacjentów substancja nie była używana niezależnie od seksualności – narkotyk i seks funkcjonowały razem.
Termin „chemsex” miał więc pomóc nazwać specyficzne zjawisko, w którym używanie substancji jest celowo związane z doświadczeniem seksualnym.
David Stuart podkreślał również znaczenie kontekstu, w którym chemsex się rozwijał. Nie chodziło wyłącznie o farmakologiczne działanie narkotyków. Znaczenie mogły mieć także potrzeba bliskości, przynależności, problemy z samooceną, wstyd, samotność czy trudności związane z seksualnością.
Dlatego współczesne badania coraz częściej analizują chemsex nie tylko jako zachowanie związane z używaniem substancji, ale jako złożone zjawisko obejmujące seksualność, zdrowie psychiczne, relacje, mechanizmy regulacji emocji oraz uzależnienie.
Chemsex a sexualized drug use – czy to jest to samo?
Nie do końca.
Sexualized drug use (SDU) jest terminem szerszym. Oznacza używanie substancji psychoaktywnych przed seksem lub podczas seksu w celu wpływania na doświadczenie seksualne. Może dotyczyć różnych substancji i różnych grup osób.
Chemsex ma natomiast bardziej określone znaczenie historyczne i kliniczne. W klasycznych definicjach odnosi się przede wszystkim do celowego używania metamfetaminy, mefedronu oraz GHB/GBL w kontekście seksualnym, szczególnie wśród gejów, biseksualnych mężczyzn i innych MSM.
Rozróżnienie jest istotne. Jeżeli ktoś wypije alkohol przed seksem albo okazjonalnie podejmie aktywność seksualną po użyciu marihuany, nie oznacza to automatycznie, że mamy do czynienia z chemsexem w znaczeniu stosowanym w literaturze naukowej.
Jednocześnie definicje używane przez badaczy nie są całkowicie jednolite. W części publikacji pojęcie chemsex obejmuje również inne substancje, między innymi kokainę, ketaminę czy nowe substancje psychoaktywne. Dlatego przy interpretowaniu badań zawsze warto sprawdzić, jak autorzy konkretnej pracy zdefiniowali chemsex.
Jakie substancje są najczęściej związane z chemsexem?
Trzy grupy substancji pojawiają się w literaturze szczególnie często.
Mefedron i inne syntetyczne katynony działają stymulująco i mogą powodować euforię, pobudzenie, zwiększoną potrzebę kontaktu z innymi ludźmi oraz wzrost pobudzenia seksualnego. Mefedron jest jednym z narkotyków najmocniej kojarzonych z europejskim chemsexem.
Metamfetamina jest silnym psychostymulantem. Może zwiększać energię, pobudzenie i libido, zmniejszać potrzebę snu oraz umożliwiać bardzo długie sesje seksualne. Jednocześnie jej używanie wiąże się z wysokim ryzykiem rozwoju zaburzenia używania substancji oraz poważnych konsekwencji psychicznych i somatycznych.
GHB i GBL mają zupełnie inny profil działania. Mogą zmniejszać zahamowania i wpływać na doświadczenia seksualne, ale różnica pomiędzy dawką wywołującą oczekiwane działanie a dawką prowadzącą do ciężkiego zatrucia może być niewielka. Szczególnie niebezpieczne jest łączenie ich z innymi substancjami działającymi depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy.
W praktyce problem może być jeszcze bardziej złożony, ponieważ podczas jednej sesji chemsexu mogą być używane różne substancje jednocześnie lub kolejno. To właśnie polydrug use jest jednym z czynników zwiększających ryzyko poważnych konsekwencji.
Dlaczego właśnie te substancje tak silnie łączą się z seksem?
Nie jest przypadkiem, że określone narkotyki pojawiają się w chemsexie częściej niż inne. Ich działanie może wpływać na kilka elementów doświadczenia seksualnego jednocześnie: zwiększać pobudzenie, redukować zahamowania, zmieniać odczuwanie przyjemności, zwiększać energię czy pozwalać kontynuować aktywność przez wiele godzin.
To jednak dopiero część mechanizmu.
Jeżeli określona substancja jest wielokrotnie przyjmowana w tym samym kontekście – podczas oglądania pornografii, korzystania z aplikacji randkowej, masturbacji czy seksu – mózg może zacząć kojarzyć te doświadczenia ze sobą.
Wtedy bodźcem przestaje być wyłącznie sam narkotyk. Znaczenia nabierają również sytuacje, miejsca i zachowania związane wcześniej z jego używaniem.
To właśnie ten mechanizm będzie szczególnie istotny, kiedy później przyjrzymy się temu, dlaczego u części osób seks może uruchamiać craving narkotyku, a narkotyk – craving związany z seksem lub pornografią.
Co pokazują badania?
Jednym z podstawowych opracowań dotyczących historii tego pojęcia jest publikacja Davida Stuarta „Chemsex: origins of the word, a history of the phenomenon and a respect to the culture”. Stuart opisuje w niej zarówno genezę terminu, jak i społeczny oraz kliniczny kontekst jego powstania.
Ważnym źródłem jest również systematyczny przegląd Maxwell, Shahmanesh i Gafos „Chemsex behaviours among men who have sex with men: A systematic review of the literature”. Autorzy przeanalizowali dotychczasową literaturę dotyczącą chemsexu, używanych substancji oraz związanych z nim zachowań i konsekwencji zdrowotnych.
Pełny tekst przeglądu – University College London
Współczesne przeglądy pokazują jednocześnie, że nie istnieje jedna powszechnie stosowana definicja chemsexu. Różnice dotyczą zarówno rodzaju uwzględnianych substancji, jak i populacji czy sposobu definiowania samego zachowania. Ma to znaczenie, ponieważ wyniki badań nad chemsexem trzeba interpretować w kontekście definicji przyjętej przez autorów konkretnej publikacji.
Właśnie dlatego chemsexu nie należy traktować jako synonimu każdego seksu pod wpływem substancji psychoaktywnych. Jest to pojęcie o określonej historii, które z czasem zaczęło być wykorzystywane również w szerszym kontekście klinicznym i badawczym.
Czy chemsex jest uzależnieniem? Jak wygląda to w ICD-11 i DSM-5-TR?
Jedno z najczęściej pojawiających się pytań brzmi: czy można uzależnić się od chemsexu? W języku potocznym określenia takie jak „uzależnienie od chemsexu”, „chemsex addiction” czy „uzależnienie od seksu i narkotyków” są używane coraz częściej. Z punktu widzenia współczesnych klasyfikacji psychiatrycznych sprawa jest jednak bardziej złożona.
Chemsex nie jest obecnie odrębnym zaburzeniem psychicznym ani w ICD-11, ani w DSM-5-TR. Nie istnieje więc oficjalna diagnoza „chemsex addiction” czy „chemsex use disorder”.
Nie oznacza to jednak, że osoba, która utraciła kontrolę nad takim zachowaniem, nie może spełniać kryteriów innych zaburzeń. W praktyce klinicznej problem może obejmować przede wszystkim zaburzenie związane z używaniem substancji, a u części osób także kompulsywne zachowania seksualne lub inne współwystępujące problemy psychiczne.
To rozróżnienie jest bardzo ważne. Chemsex opisuje kontekst i wzorzec zachowania, natomiast diagnoza powinna dotyczyć konkretnych zaburzeń występujących u konkretnej osoby.
Czy istnieje diagnoza „uzależnienie od chemsexu”?
Obecnie – nie.
Możemy spotkać osobę, która używa mefedronu niemal wyłącznie podczas seksu i jednocześnie doświadcza bardzo silnego cravingu, wielokrotnie próbuje przestać, traci kontrolę nad ilością przyjmowanej substancji i kontynuuje używanie pomimo poważnych konsekwencji.
U takiej osoby przedmiotem diagnostyki może być zaburzenie związane z używaniem stymulantów.
U innej osoby najbardziej problematycznym elementem mogą być powtarzające się zachowania seksualne, nad którymi coraz trudniej zapanować.
Jeszcze u innej oba mechanizmy mogą być ze sobą tak mocno związane, że trudno powiedzieć, gdzie kończy się craving substancji, a zaczyna przymus zachowania seksualnego.
Właśnie dlatego chemsex jest interesującym wyzwaniem diagnostycznym. Jedno zachowanie może obejmować jednocześnie mechanizmy związane z substancją, seksualnością, impulsywnością, regulacją emocji i uczeniem się nagrody.
Chemsex w ICD-11 – gdzie znajduje się Compulsive Sexual Behaviour Disorder?
ICD-11 zawiera jednostkę, której nie ma w DSM-5-TR: Compulsive Sexual Behaviour Disorder (CSBD), czyli zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych.
CSBD ma kod 6C72 i zostało umieszczone w grupie zaburzeń kontroli impulsów.
To istotne, ponieważ w internecie CSBD bywa automatycznie nazywane „uzależnieniem od seksu”. Tymczasem sama klasyfikacja ICD-11 nie umieszcza CSBD w kategorii zaburzeń spowodowanych zachowaniami uzależniającymi.
W dużym uproszczeniu problem polega na utrzymującym się wzorcu trudności w kontrolowaniu intensywnych, powtarzających się impulsów lub popędów seksualnych, które prowadzą do powtarzających się zachowań seksualnych i powodują istotne cierpienie lub pogorszenie funkcjonowania.
Zachowania seksualne mogą zacząć zajmować centralne miejsce w życiu. Osoba może wielokrotnie próbować je ograniczyć i nie być w stanie tego zrobić. Może kontynuować je pomimo negatywnych konsekwencji, a nawet wtedy, kiedy przestają przynosić oczekiwaną satysfakcję. (PubMed)
Duże libido, częsty seks lub pornografia nie oznaczają automatycznie CSBD
To bardzo ważne zastrzeżenie.
Duża potrzeba seksualna sama w sobie nie jest zaburzeniem. Podobnie częsta masturbacja, oglądanie pornografii czy posiadanie wielu partnerów seksualnych nie pozwalają automatycznie rozpoznać CSBD.
W kryteriach zwraca się uwagę przede wszystkim na utratę kontroli i istotne konsekwencje dla funkcjonowania.
Autorzy prac dotyczących wprowadzenia CSBD do ICD-11 podkreślają wręcz potrzebę ochrony przed nadmierną patologizacją seksualności. Osoba o wysokim poziomie zainteresowania seksem, która zachowuje kontrolę nad swoim zachowaniem i nie doświadcza istotnego pogorszenia funkcjonowania, nie powinna otrzymać takiej diagnozy. (Wiley Online Library)
Ma to szczególne znaczenie w przypadku chemsexu. Nie każda osoba używająca substancji podczas seksu ma CSBD. Nie każda ma również zaburzenie używania substancji.
Diagnozujemy zaburzenie, a nie sam fakt podejmowania określonego zachowania.
A co z „uzależnieniem od pornografii”?
Tutaj również warto uważać na terminologię.
Określenie „porn addiction” – uzależnienie od pornografii – nie funkcjonuje jako osobna diagnoza w ICD-11 ani DSM-5-TR.
Problematyczne korzystanie z pornografii może natomiast występować w obrazie CSBD, jeśli stanowi część utrzymującego się wzorca kompulsywnych zachowań seksualnych i spełnione są pozostałe kryteria kliniczne.
To rozróżnienie jest szczególnie istotne przy chemsexie, ponieważ pornografia może pełnić kilka różnych funkcji. Może być elementem pobudzenia seksualnego, częścią wielogodzinnej sesji po stymulantach, bodźcem poprzedzającym użycie substancji albo – po wielokrotnym połączeniu z narkotykiem – jednym z wyzwalaczy cravingu.
Nie możemy więc na podstawie samego faktu oglądania pornografii powiedzieć, że ktoś jest od niej uzależniony.
Chemsex w DSM-5-TR – czego tam nie znajdziemy?
DSM-5-TR również nie zawiera diagnozy chemsexu.
Nie znajdziemy w nim także odrębnej diagnozy „sex addiction” czy bezpośredniego odpowiednika ICD-11 Compulsive Sexual Behaviour Disorder.
DSM pozwala natomiast diagnozować zaburzenia związane z używaniem konkretnych substancji. W przypadku osoby używającej stymulantów w kontekście seksualnym diagnostycznie istotne będzie więc między innymi to, czy występuje utrata kontroli nad używaniem, craving, kontynuowanie pomimo szkód i inne cechy zaburzenia używania substancji.
Dlatego dwie osoby mówiące podczas pierwszej konsultacji:
„Mam problem z chemsexem”
mogą ostatecznie wymagać zupełnie innej konceptualizacji klinicznej i innego planu terapii.
Czy w przyszłości powstanie diagnoza „Chemsex Use Disorder”?
To pytanie przestało być wyłącznie teoretyczne.
W 2025 roku opublikowano pracę „Chemsex as a Diagnostic Challenge: Toward Recognition in ICD-12 and Integrated Treatment Approaches”, której autorzy zwrócili uwagę na trudności związane z umieszczeniem problematycznego chemsexu w istniejących ramach diagnostycznych.
Autorzy argumentują, że w części przypadków obecne kategorie mogą nie oddawać w pełni specyfiki sytuacji, w której używanie substancji i zachowanie seksualne są ze sobą funkcjonalnie powiązane.
To interesujący kierunek dyskusji, ale trzeba bardzo mocno zaznaczyć: nie oznacza to, że Chemsex Use Disorder jest obecnie oficjalną diagnozą ani że wiadomo już, czy pojawi się w przyszłych klasyfikacjach.
Na dziś chemsex pozostaje zjawiskiem klinicznym wymagającym oceny poszczególnych elementów problemu.
Co pokazują badania?
Jedną z najważniejszych publikacji pozwalających zrozumieć miejsce kompulsywnych zachowań seksualnych w ICD-11 jest praca Kraus i wsp. „Compulsive sexual behaviour disorder in the ICD-11”, opublikowana w World Psychiatry. Autorzy opisują CSBD jako zaburzenie kontroli impulsów i podkreślają znaczenie utraty kontroli, utrzymywania zachowania pomimo negatywnych konsekwencji oraz istotnego pogorszenia funkcjonowania. (Wiley Online Library)
Kraus i wsp. – Compulsive sexual behaviour disorder in the ICD-11, World Psychiatry
W kontekście samego chemsexu szczególnie interesująca jest natomiast publikacja z 2025 roku dotycząca problemów diagnostycznych i możliwości przyszłego wyodrębnienia problematycznego chemsexu. Na obecnym etapie jest to propozycja i dyskusja naukowa, a nie nowa obowiązująca diagnoza.
Chemsex as a Diagnostic Challenge – publikacja naukowa
Zobacz także
ADHD i pornografia – dlaczego część osób z ADHD częściej poszukuje silnych bodźców?
Uzależnienie – czym jest, jak się rozwija i dlaczego jedni uzależniają się łatwiej niż inni?
Mefedron i seks – dlaczego to połączenie może być tak silnie wzmacniające?
Mefedron jest jedną z substancji najczęściej kojarzonych z chemsexem. Nie jest to przypadek. Należy do syntetycznych katynonów i działa stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy, wpływając między innymi na układy dopaminergiczny, serotoninergiczny i noradrenergiczny.
Osoba po przyjęciu mefedronu może doświadczać euforii, wzrostu energii, większej pewności siebie, rozmowności, poczucia bliskości z innymi ludźmi i zwiększonego pobudzenia. W kontekście seksualnym szczególne znaczenie ma jednak to, że substancja może również nasilać pobudzenie seksualne, zmniejszać zahamowania i zwiększać potrzebę dalszej stymulacji.
Dlatego dla części osób mefedron przestaje być po prostu narkotykiem używanym „przy okazji” seksu. Jego działanie może zostać bardzo silnie związane z seksualnością.
Co mefedron robi z układem nagrody?
Układ nagrody jest jednym z mechanizmów, dzięki którym mózg uczy się, które zachowania warto powtarzać. Dopamina odgrywa w nim ważną rolę – nie jest jednak po prostu „hormonem szczęścia”. Jest związana między innymi z motywacją, uczeniem się, przewidywaniem nagrody i kierowaniem uwagi w stronę bodźców, które wcześniej okazały się istotne.
Mefedron silnie wpływa na neuroprzekaźnictwo monoaminergiczne. To jeden z powodów, dla których doświadczenia związane z jego używaniem mogą być odbierane jako wyjątkowo intensywne i motywujące do powtórzenia.
Jeżeli jednocześnie pojawia się silny bodziec seksualny, mózg otrzymuje kilka bardzo intensywnych źródeł nagrody w tym samym czasie.
Seks sam w sobie jest zachowaniem związanym z układem nagrody. Stymulant dodatkowo modyfikuje jego działanie.
W efekcie nie chodzi już wyłącznie o to, że:
„seks po mefedronie jest przyjemniejszy”.
Znacznie ważniejsze może być to, czego mózg zaczyna się uczyć:
mefedron → pobudzenie seksualne → bardzo intensywna nagroda.
Jeżeli taki schemat powtarza się wielokrotnie, połączenie między jego poszczególnymi elementami może się utrwalać.
Dlaczego po mefedronie może wzrastać libido i potrzeba stymulacji?
Jednym z efektów opisywanych przez osoby używające mefedronu jest wzrost pobudzenia seksualnego. Nie u każdego występuje on w taki sam sposób i nie można zakładać, że każda osoba po przyjęciu substancji będzie reagowała identycznie.
W chemsexie znaczenie ma jednak nie tylko samo libido.
Stymulant może jednocześnie zwiększać energię, zmniejszać odczuwanie zmęczenia, wpływać na zahamowania oraz zwiększać koncentrację na bodźcach, które w danej chwili są szczególnie atrakcyjne.
Jeżeli takim bodźcem staje się seks lub pornografia, uwaga może zostać bardzo mocno skierowana właśnie na nie.
W praktyce mogą pojawiać się wielogodzinne sesje seksualne, wielogodzinne oglądanie pornografii lub masturbacja, podczas których osoba wielokrotnie przyjmuje kolejne dawki substancji.
Powstaje wtedy bardzo intensywna pętla:
substancja → pobudzenie → seks/pornografia → nagroda → dalsza potrzeba stymulacji → kolejna dawka.
Nie oznacza to, że taki mechanizm wystąpi u każdej osoby używającej mefedronu. Pokazuje jednak, dlaczego połączenie stymulantu z seksualnością może być dla części osób wyjątkowo trudne do przerwania.
Seks może stać się częścią działania narkotyku
W klasycznym obrazie uzależnienia łatwo wyobrazić sobie osobę, która odczuwa craving konkretnej substancji.
W przypadku problematycznego chemsexu sytuacja może być bardziej skomplikowana.
Osoba niekoniecznie myśli:
„chcę mefedronu”.
Może raczej doświadczać potrzeby całego doświadczenia:
„chcę mefedronu i seksu”.
Albo:
„chcę włączyć pornografię i wziąć mefedron”.
Albo zauważyć, że samo korzystanie z aplikacji randkowej zaczyna uruchamiać myśli o narkotyku.
To bardzo ważna różnica z perspektywy leczenia uzależnienia. Bodźcem wyzwalającym craving może być bowiem nie tylko widok substancji, kontakt z osobą, od której była kupowana, czy miejsce związane z używaniem.
Wyzwalaczem może stać się również pobudzenie seksualne.
Dlaczego z czasem może być trudno oddzielić seks od substancji?
Mózg nie zapamiętuje doświadczeń w izolacji. Uczy się również ich kontekstu.
Jeżeli wielokrotnie dochodzi do połączenia:
mefedronu + pornografii + masturbacji + seksu + określonych fantazji + aplikacji + konkretnego miejsca,
poszczególne elementy mogą z czasem zacząć przypominać o pozostałych.
W psychologii uczenia się ogromne znaczenie mają bodźce warunkowe. Bodziec wcześniej neutralny może nabrać znaczenia, jeżeli wielokrotnie pojawia się razem z silną nagrodą.
Dlatego osoba, która przez długi czas łączyła stymulant z seksem, może po odstawieniu narkotyku odkryć coś zaskakującego: craving pojawia się właśnie wtedy, kiedy pojawia się pobudzenie seksualne.
Możliwy jest również kierunek odwrotny – myśl o substancji może automatycznie uruchamiać fantazje seksualne.
To jeden z powodów, dla których problematycznego chemsexu nie zawsze można skutecznie leczyć, koncentrując się wyłącznie na pytaniu:
„Jak przestać brać mefedron?”
Trzeba czasem zapytać również:
„Co przez lata zostało z tym mefedronem połączone?”
A gdzie w tym wszystkim jest pornografia?
Pornografia może być jednym z elementów tego mechanizmu, ale tutaj potrzebna jest szczególna ostrożność.
Nie mamy podstaw, aby powiedzieć, że mefedron automatycznie powoduje „uzależnienie od pornografii”. Bezpośrednich badań dotyczących dokładnie połączenia mefedron + pornografia jest również znacznie mniej niż badań dotyczących stymulantów i zachowań seksualnych w ogóle.
Istnieją jednak dane dotyczące innych silnych psychostymulantów, szczególnie metamfetaminy, oraz coraz większa literatura dotycząca problematic pornography use (PPU) i kompulsywnych zachowań seksualnych.
Z klinicznego punktu widzenia pornografia może stać się jednym z bodźców w całym wyuczonym schemacie. Jeżeli przez długi czas była oglądana przede wszystkim podczas używania stymulantu, później sama może przypominać o doświadczeniu związanym z substancją.
I właśnie dlatego warto pytać nie tylko:
„Ile narkotyku używasz?”
ale również:
„Co robisz po jego przyjęciu?”
„Jak długo trwa taka sesja?”
„Czy pojawia się pornografia lub masturbacja?”
„Co uruchamia potrzebę kolejnej dawki?”
„Czy potrafisz obecnie przeżywać seksualność bez substancji?”
Dopiero odpowiedzi na takie pytania pokazują, czy mamy do czynienia z okazjonalnym używaniem substancji w kontekście seksualnym, czy z coraz bardziej utrwalonym mechanizmem.
Co pokazują badania?
Badania farmakologiczne pokazują, że mefedron oddziałuje na układy monoaminergiczne związane między innymi z dopaminą, serotoniną i noradrenaliną. Wiedza o tych mechanizmach pomaga zrozumieć jego właściwości stymulujące i silny potencjał wzmacniający.
Mefedron – przegląd farmakologii i toksykologii w British Journal of Pharmacology
W badaniach nad chemsexem mefedron jest natomiast regularnie wymieniany obok metamfetaminy i GHB/GBL jako jedna z podstawowych substancji związanych z tym zjawiskiem. Systematyczny przegląd Maxwell, Shahmanesh i Gafos pokazuje jednocześnie, że sposób używania substancji podczas chemsexu i jego konsekwencje są bardzo zróżnicowane.
Maxwell, Shahmanesh i Gafos – systematyczny przegląd badań nad chemsexem, University College London
Ważnych informacji dostarczają również badania nad metamfetaminą. Pokazują one, że związki pomiędzy silnym psychostymulantem, zachowaniami seksualnymi i układem nagrody mogą być bardziej złożone niż samo chwilowe zwiększenie libido. Nie możemy jednak automatycznie przenosić wszystkich wyników badań nad metamfetaminą na mefedron – są to różne substancje. Badania te mogą natomiast pomóc zrozumieć, dlaczego naukowców interesuje mechanizm łączenia nagrody narkotykowej z seksualną.
Johns Hopkins Medicine – badania nad metamfetaminą i zachowaniami seksualnymi
Zobacz także
Mefedron a ADHD – dlaczego chwilowa poprawa kończy się jeszcze większym chaosem?
Dlaczego osoby z ADHD częściej sięgają po mefedron, amfetaminę i inne stymulanty?
Narkotyk, seks i pornografia – jak powstaje błędne koło chemsexu?
W problematycznym chemsexie jednym z najważniejszych zjawisk może być nie samo działanie substancji, ale uczenie się związku pomiędzy narkotykiem a pobudzeniem seksualnym.
Jeżeli mefedron, metamfetamina lub inny stymulant wielokrotnie pojawia się razem z seksem, masturbacją, pornografią czy korzystaniem z aplikacji randkowych, mózg zaczyna zapamiętywać nie tylko efekt substancji. Zapamiętuje również cały kontekst, w którym pojawiała się wyjątkowo intensywna nagroda.
Dlatego po pewnym czasie trudno czasem odpowiedzieć na pozornie proste pytanie:
„Czego właściwie teraz chcę – narkotyku czy seksu?”
Jedno może uruchamiać drugie.
I właśnie tutaj zaczyna się mechanizm, który może sprawić, że przerwanie chemsexu jest znacznie trudniejsze niż samo podjęcie decyzji o odstawieniu substancji.
Układ nagrody uczy się nie tylko narkotyku, ale również sytuacji
Mózg nie działa jak prosty licznik przyjemności. Uczy się przewidywać, co zapowiada nagrodę.
Jeżeli określone doświadczenie wielokrotnie prowadzi do bardzo silnego pobudzenia i nagrody, bodźce występujące przed nim mogą z czasem nabrać szczególnego znaczenia.
Może to być konkretna osoba. Wiadomość. Aplikacja randkowa. Pornografia. Określona fantazja. Wieczór spędzany samotnie w domu. Miejsce, w którym wcześniej dochodziło do używania.
Początkowo bodźce te nie musiały wywoływać potrzeby narkotyku. Po wielu powtórzeniach mogą jednak zostać powiązane z jego działaniem.
W badaniach nad uzależnieniami mówi się w tym kontekście między innymi o cue reactivity, czyli zwiększonej reaktywności na bodźce związane wcześniej z używaniem substancji.
Dlatego osoba może przez kilka dni nie myśleć o mefedronie, a następnie zobaczyć określony materiał seksualny, wejść na aplikację albo zacząć fantazjować – i nagle doświadczyć bardzo silnego cravingu.
Nie musi być to świadoma decyzja.
Mózg rozpoznał bodziec, który wcześniej wielokrotnie zapowiadał nagrodę.
Dlaczego pornografia może stać się wyzwalaczem cravingu?
Pornografia jest pod tym względem szczególnie interesująca, ponieważ może dostarczać bardzo dużej liczby szybko zmieniających się bodźców seksualnych.
Samo korzystanie z pornografii nie oznacza zaburzenia. Nie oznacza również, że osoba praktykująca chemsex automatycznie rozwinie problematyczne używanie pornografii.
Problem może pojawić się wtedy, gdy pornografia staje się stałym elementem rytuału używania.
Wyobraźmy sobie schemat powtarzający się przez wiele miesięcy:
pornografia → pobudzenie → mefedron → intensywniejsze pobudzenie → dalsze oglądanie → masturbacja lub seks → kolejna dawka → kolejne bodźce.
W takim układzie pornografia przestaje być tylko materiałem seksualnym. Może stać się jednym z sygnałów zapowiadających przyjęcie substancji i intensywną nagrodę.
Dlatego po zaprzestaniu używania niektóre osoby mogą zauważać, że właśnie pornografia lub określone treści seksualne wywołują myśli o narkotyku.
Możliwy jest również mechanizm odwrotny: craving substancji może uruchamiać potrzebę szukania bodźców seksualnych.
To właśnie wzajemne powiązanie tych zachowań jest klinicznie szczególnie istotne.
Dlaczego craving narkotyku może łączyć się z cravingiem seksualnym?
Craving kojarzymy najczęściej z silną potrzebą przyjęcia substancji. W rzeczywistości może być on jednak bardzo mocno związany z kontekstem, w którym narkotyk był wcześniej używany.
Jeżeli przez długi czas doświadczenie seksualne występowało przede wszystkim pod wpływem stymulantu, pobudzenie seksualne może stać się jednym z bodźców związanych z używaniem.
W praktyce osoba może doświadczać sytuacji, w której pojawienie się fantazji seksualnej niemal natychmiast uruchamia myśl:
„wziąłbym mefedron”.
Albo odwrotnie – sama myśl o mefedronie uruchamia określone fantazje, potrzebę oglądania pornografii lub szukania partnera seksualnego.
Wtedy oba procesy zaczynają się wzajemnie napędzać.
Może to również tłumaczyć, dlaczego osoba potrafi utrzymywać abstynencję od substancji przez pewien czas, ale doświadcza silnego cravingu w sytuacji seksualnej, której wcześniej nie traktowała jako „wyzwalacza uzależnienia”.
Dlaczego potrzebne mogą być coraz silniejsze bodźce?
W relacjach części osób praktykujących problematyczny chemsex pojawia się doświadczenie eskalacji intensywności – dłuższych sesji, większej ilości substancji, częstszych kontaktów lub poszukiwania nowych bodźców.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba będzie potrzebowała coraz bardziej ekstremalnych zachowań seksualnych. Takiego wniosku nie można wyciągnąć z samego faktu praktykowania chemsexu.
Znaczenie mogą mieć różne mechanizmy: tolerancja na działanie substancji, habituacja na powtarzające się bodźce, impulsywność, działanie samego narkotyku oraz coraz dłuższe pozostawanie w stanie pobudzenia.
W efekcie to, co wcześniej było wystarczające, może przestać dawać oczekiwany efekt.
Pojawia się wtedy pokusa, żeby zwiększyć intensywność doświadczenia – poprzez kolejną dawkę, przedłużenie sesji albo poszukiwanie nowych bodźców.
Dlaczego seks na trzeźwo może wydawać się mniej intensywny?
To jeden z najbardziej interesujących, ale również wymagających ostrożności elementów tego zjawiska.
Jeżeli przez dłuższy czas najbardziej intensywne doświadczenia seksualne występowały w połączeniu z silnym psychostymulantem, zwykłe doświadczenie seksualne może być przez pewien czas odbierane jako mniej pobudzające.
Nie oznacza to, że narkotyk „trwale niszczy zdolność do odczuwania przyjemności seksualnej”. Takie stwierdzenie byłoby zbyt daleko idące.
Może jednak dojść do sytuacji, w której osoba porównuje seks na trzeźwo nie ze swoim wcześniejszym seksem, lecz z wyjątkowo intensywnym doświadczeniem wywoływanym jednocześnie przez narkotyk i bodźce seksualne.
Pojawia się myśl:
„Na trzeźwo to już nie jest to samo”.
To może być bardzo trudny moment w zdrowieniu. Seks, który wcześniej był naturalnym źródłem nagrody i bliskości, może chwilowo wydawać się mniej atrakcyjny niż doświadczenie utrwalone podczas chemsexu.
Dlatego praca terapeutyczna może obejmować nie tylko abstynencję od substancji, ale również stopniowe odbudowywanie seksualności niezwiązanej z narkotykiem.
Gdzie kończy się używanie substancji, a zaczyna kompulsywne zachowanie seksualne?
Nie zawsze można wyznaczyć prostą granicę.
U jednej osoby głównym problemem będzie zaburzenie używania stymulantów, a zachowania seksualne będą występować niemal wyłącznie pod wpływem substancji.
U innej problematyczne zachowania seksualne będą występowały również na trzeźwo.
Jeszcze inna osoba może doświadczać połączenia kilku mechanizmów: narkotyku, pornografii, masturbacji, aplikacji randkowych i seksu.
Dlatego w diagnozie ważne jest nie tylko pytanie:
„Jak często bierzesz?”
ale również:
„Co dzieje się przed użyciem?”
„Co robisz po przyjęciu substancji?”
„Co powoduje, że bierzesz kolejną dawkę?”
„Czy zachowania seksualne występują również na trzeźwo?”
„Co dzieje się, kiedy próbujesz przerwać?”
Dopiero taki obraz pozwala zrozumieć funkcję poszczególnych zachowań.
Co pokazują badania?
Badania nad bezpośrednim połączeniem mefedronu i pornografii są nadal ograniczone. Nie byłoby więc rzetelne stwierdzenie, że nauka udowodniła jeden specyficzny mechanizm „uzależnienia od mefedronu i pornografii”.
Znacznie więcej wiemy natomiast z badań nad metamfetaminą, seksualnością i mechanizmami uczenia się nagrody.
W badaniach eksperymentalnych wykazano, że doświadczenia seksualne i metamfetamina mogą oddziaływać na powiązane mechanizmy neuronalne związane z nagrodą. Wyniki takich badań pomagają zrozumieć, dlaczego wielokrotne łączenie silnego psychostymulantu z zachowaniem seksualnym może prowadzić do utrwalania bardzo silnych skojarzeń. Nie należy jednak automatycznie przenosić wyników dotyczących metamfetaminy na mefedron.
Osobny obszar badań dotyczy problematic pornography use (PPU) oraz Compulsive Sexual Behaviour Disorder. Współczesna literatura pokazuje, że problematyczne używanie pornografii może stanowić jeden z przejawów CSBD, ale nie każda częsta konsumpcja pornografii oznacza zaburzenie.
Przegląd dotyczący Compulsive Sexual Behaviour Disorder i Problematic Pornography Use
W badaniach jakościowych dotyczących używania metamfetaminy opisywano również doświadczenia osób zgłaszających zwiększenie masturbacji i kompulsywnego korzystania z pornografii w związku z używaniem substancji. Są to jednak dane jakościowe i dotyczą metamfetaminy, dlatego nie można na ich podstawie określić, jak często podobny mechanizm występuje przy mefedronie.
Badanie jakościowe dotyczące metamfetaminy, zachowań seksualnych i pornografii
Najważniejszy wniosek jest więc bardziej ostrożny, ale klinicznie bardzo istotny: istnieją podstawy naukowe, aby badać wzajemne powiązania pomiędzy stymulantami, pobudzeniem seksualnym i wyuczonymi bodźcami, ale nie powinniśmy sprowadzać wszystkich tych zjawisk do jednej diagnozy ani zakładać, że u każdej osoby przebiegają identycznie.
Chemsex i mózg – co dzieje się z kontrolą impulsów i podejmowaniem decyzji?
Chemsex łączy dwa rodzaje bardzo silnych bodźców: działanie substancji psychoaktywnej oraz pobudzenie seksualne. W przypadku stymulantów dochodzą do tego wzrost energii, zmniejszenie odczuwania zmęczenia, większa koncentracja na aktualnie atrakcyjnym bodźcu i możliwość pozostawania w stanie pobudzenia przez długi czas.
To może mieć znaczenie dla zdolności zatrzymania zachowania.
Decyzja podjęta przed użyciem – „dzisiaj tylko raz”, „nie biorę kolejnej dawki”, „kończę o północy” – jest podejmowana przez mózg znajdujący się w zupełnie innym stanie niż kilka godzin później, kiedy jednocześnie działają substancja, pobudzenie seksualne, brak snu i oczekiwanie kolejnej nagrody.
Dlatego problematycznego chemsexu nie można sprowadzić wyłącznie do pytania o silną wolę. Znaczenie mają również procesy związane z kontrolą impulsów, przewidywaniem konsekwencji, uczeniem się nagrody oraz podejmowaniem decyzji.
Układ nagrody i natychmiastowa gratyfikacja
Mózg nie reaguje wyłącznie na otrzymanie nagrody. Uczy się także ją przewidywać.
Z perspektywy uzależnienia ma to ogromne znaczenie.
Po wielokrotnym powtarzaniu określonego schematu już samo oczekiwanie na seks, wiadomość od konkretnej osoby, pornografia czy możliwość zdobycia mefedronu mogą zwiększać motywację do kontynuowania zachowania.
Wtedy decyzja nie odbywa się w neutralnych warunkach.
Z jednej strony istnieje odległa konsekwencja:
„Jutro będę wyczerpany. Nie pójdę do pracy. Znowu będę tego żałował.”
Z drugiej strony znajduje się nagroda dostępna natychmiast:
„Jeszcze jedna dawka. Jeszcze trochę. Jeszcze jeden bodziec.”
Im silniejsze pobudzenie i im bardziej natychmiastowa jest nagroda, tym trudniej może być kierować zachowaniem na podstawie konsekwencji, które pojawią się dopiero później.
Dlaczego tak trudno powiedzieć „stop”, skoro wcześniej było się pewnym, że to ostatnia dawka?
To doświadczenie jest dobrze znane w wielu zaburzeniach związanych z używaniem substancji.
Osoba przed rozpoczęciem epizodu może mieć bardzo konkretny plan. Problem pojawia się później, kiedy znajduje się już w środku całego mechanizmu.
W chemsexie może być to szczególnie istotne, ponieważ decyzja o kolejnej dawce jest podejmowana w warunkach silnego pobudzenia i bezpośredniego dostępu do kolejnej nagrody.
Dochodzi do tego czas.
Sesje chemsex mogą trwać wiele godzin, a niekiedy dłużej. Zmęczenie i brak snu dodatkowo mogą pogarszać zdolność racjonalnej oceny sytuacji i kontroli zachowania.
Dlatego zdanie:
„Przecież mogłeś po prostu przestać”
bardzo słabo opisuje to, co rzeczywiście może dziać się w takim momencie.
Znacznie bardziej użyteczne klinicznie jest pytanie:
„Co dzieje się pomiędzy decyzją, że kończysz, a momentem, w którym bierzesz kolejną dawkę?”
To właśnie tam często znajduje się mechanizm podtrzymujący zachowanie.
Impulsywność – czy osoby praktykujące chemsex różnią się od innych?
To pytanie zaczęło interesować również badaczy zajmujących się neuropsychologią.
W badaniu opublikowanym w European Archives of Psychiatry and Clinical Neuroscience analizowano osoby praktykujące chemsex pod kątem między innymi impulsywności, podejmowania decyzji, hiperaktywności seksualnej oraz neuronalnych korelatów przetwarzania informacji.
To szczególnie interesujące, ponieważ większość wcześniejszych badań nad chemsexem opierała się przede wszystkim na ankietach, wywiadach oraz analizie zachowań ryzykownych.
Tutaj badacze próbowali zajrzeć głębiej – sprawdzić, czy można zaobserwować różnice również na poziomie procesów neuropsychologicznych i elektrofizjologicznych.
Wyniki sugerują, że u badanych osób praktykujących chemsex występowały różnice dotyczące między innymi impulsywności oraz procesów związanych z podejmowaniem decyzji. Nie oznacza to jednak, że istnieje jeden charakterystyczny „mózg osoby uprawiającej chemsex” ani że impulsywność sama w sobie wyjaśnia to zjawisko.
Chemsex jest znacznie bardziej złożony.
Czy mózg zaczyna inaczej reagować na bodźce seksualne?
To jedno z najciekawszych pytań z perspektywy mechanizmów uzależnienia.
Jeżeli określony bodziec przez długi czas pojawia się razem z bardzo silną nagrodą, jego znaczenie może się zmieniać. W badaniach nad uzależnieniami obserwuje się zwiększoną reaktywność na bodźce związane wcześniej z używaniem substancji.
W chemsexie sytuacja może być szczególna, ponieważ częścią kontekstu używania jest seksualność.
Dlatego bodźce seksualne mogą jednocześnie należeć do naturalnego systemu nagrody i być elementem wyuczonego schematu związanego z narkotykiem.
To pomaga zrozumieć, dlaczego po odstawieniu substancji samo unikanie kontaktu z narkotykiem może nie rozwiązywać całego problemu.
Nie da się przecież „usunąć seksualności” z życia człowieka.
Celem leczenia nie powinno być również jej tłumienie.
Wyzwaniem staje się raczej oddzielenie seksualności od wyuczonego schematu używania substancji.
Co dzieje się po wielu godzinach stymulacji?
Wielogodzinna sesja to nie tylko kolejne dawki narkotyku. To również długotrwałe pobudzenie, brak odpoczynku, czasem odwodnienie, nieregularne jedzenie oraz przede wszystkim brak snu.
W miarę trwania sesji zdolność oceny ryzyka może się pogarszać.
To, co na początku wydawało się nieakceptowalne, kilka lub kilkanaście godzin później może być oceniane inaczej.
Jednocześnie po zakończeniu intensywnej stymulacji może pojawić się wyraźny spadek nastroju, wyczerpanie, drażliwość, lęk czy poczucie pustki.
Dla części osób właśnie ten moment staje się początkiem kolejnego problemu.
Substancja, która wcześniej służyła do osiągania bardzo silnej stymulacji, może zacząć być używana również po to, żeby uciec przed konsekwencjami poprzedniego używania.
W ten sposób błędne koło może się stopniowo zamykać.
Co pokazują badania?
Jednym z ciekawszych nowych kierunków badań jest próba sprawdzenia, czy chemsex wiąże się z mierzalnymi różnicami w procesach neuropsychologicznych.
W pracy „What Chemsex does to the brain – neural correlates (ERP) regarding decision making, impulsivity and hypersexuality” badacze analizowali między innymi impulsywność, podejmowanie decyzji i neuronalne korelaty tych procesów.
Badanie „What Chemsex does to the brain” – European Archives of Psychiatry and Clinical Neuroscience
To ważne badanie, ale również tutaj trzeba zachować ostrożność. Nie pozwala ono stwierdzić, że chemsex powoduje określone zmiany mózgu ani że wykryte różnice są przyczyną tego zachowania. Pokazuje natomiast, że kontrola impulsów i podejmowanie decyzji są uzasadnionym kierunkiem dalszych badań nad problematycznym chemsexem.
Szersza literatura dotycząca uzależnień wskazuje z kolei, że bodźce wielokrotnie kojarzone z substancją mogą nabierać silnej wartości motywacyjnej. W przypadku chemsexu szczególnie interesujące jest to, że takimi bodźcami mogą być również elementy związane z seksualnością.
Zobacz także
ADHD i układ nagrody – dlaczego mózg z ADHD inaczej reaguje na dopaminę? Co mówią najnowsze badania?
Dlaczego osoby z ADHD mają problem z odroczoną gratyfikacją?
Dlaczego chemsex nie zawsze dotyczy wyłącznie seksu i przyjemności?
Z zewnątrz chemsex może wyglądać jak zachowanie nastawione przede wszystkim na intensyfikowanie przyjemności seksualnej. Narkotyk zwiększa pobudzenie, zmniejsza zahamowania, pozwala dłużej utrzymywać aktywność i sprawia, że doświadczenie staje się bardziej intensywne.
Badania jakościowe pokazują jednak znacznie bardziej skomplikowany obraz.
Dla części osób chemsex może pełnić funkcje, które wykraczają daleko poza samą seksualność. Może pomagać zmniejszyć napięcie, pokonać niepewność, poczuć większą swobodę w kontakcie z drugim człowiekiem, czasowo zmniejszyć samotność albo odsunąć trudne emocje.
To ważne z perspektywy leczenia.
Jeżeli substancja daje nie tylko przyjemność, ale również ulgę, poczucie bliskości, pewność siebie czy możliwość chwilowego odcięcia się od trudnych emocji, samo jej odstawienie pozostawia nierozwiązane pytanie:
Co ma teraz pełnić tę funkcję?
Seks i substancja jako sposób regulacji napięcia
Jednym z mechanizmów, które warto analizować, jest regulacja emocji.
Nie każda osoba używa narkotyków po to, żeby czuć się lepiej. Czasami ważniejsze jest to, żeby przez chwilę nie czuć tego, co pojawia się na trzeźwo.
Może to być napięcie, lęk, samotność, poczucie pustki, wstyd, stres czy trudne myśli dotyczące samego siebie.
Stymulant może chwilowo zmienić ten stan. Jednocześnie seks dostarcza kolejnego bardzo silnego bodźca.
W efekcie osoba może odkryć, że chemsex jest niezwykle skutecznym – choć krótkotrwałym i obciążonym poważnym ryzykiem – sposobem zmiany własnego stanu psychicznego.
Nie musi wtedy myśleć:
„Biorę, bo jestem smutny”.
Mechanizm może działać znacznie bardziej automatycznie:
napięcie → potrzeba silnego bodźca → substancja → seks → chwilowa ulga.
Jeżeli taki sposób regulacji emocji jest wielokrotnie powtarzany, może stać się jednym z dominujących sposobów reagowania na trudne stany.
Samotność i potrzeba bliskości
Jednym z ciekawszych wniosków płynących z badań jakościowych nad chemsexem jest znaczenie bliskości i więzi z innymi ludźmi.
Seks i intymność nie są tym samym, ale w określonych sytuacjach mogą się ze sobą bardzo silnie łączyć.
Dla części osób chemsex tworzy przestrzeń, w której łatwiej nawiązać kontakt, poczuć przynależność, zmniejszyć dystans czy doświadczyć bliskości, która na trzeźwo jest trudniejsza.
Substancja może zmniejszać zahamowania i lęk przed oceną. Człowiek może czuć się bardziej atrakcyjny, swobodny, otwarty albo akceptowany.
Problem pojawia się wtedy, kiedy mózg zaczyna się uczyć:
„Żeby być naprawdę blisko drugiego człowieka, potrzebuję narkotyku”.
Wówczas abstynencja może oznaczać nie tylko rezygnację z substancji.
Może oznaczać również konieczność nauczenia się od nowa bliskości, intymności i seksualności na trzeźwo.
Wstyd, samoocena i trudność w zaakceptowaniu własnego ciała
Badania jakościowe wskazują również na znaczenie obrazu własnego ciała, samooceny i poczucia atrakcyjności.
Dla osoby, która na trzeźwo intensywnie analizuje swój wygląd, zachowanie czy reakcję partnera, substancja może chwilowo wyciszyć część tych obaw.
Może pojawić się doświadczenie:
„Po narkotyku nie zastanawiam się, jak wyglądam”.
„Nie boję się odrzucenia”.
„Czuję się atrakcyjny”.
„Nie analizuję wszystkiego podczas seksu”.
To pokazuje, dlaczego próba leczenia polegająca wyłącznie na zabraniu substancji może być niewystarczająca.
Jeżeli po odstawieniu wracają dokładnie te same trudności – lęk, wstyd, niska samoocena czy napięcie związane z intymnością – powraca również potrzeba rozwiązania, które wcześniej działało natychmiast.
Chemsex jako sposób ucieczki od trudnych emocji
W badaniach nad używaniem substancji często rozróżnia się poszukiwanie przyjemności od używania w celu uniknięcia lub zmniejszenia nieprzyjemnego stanu.
W rzeczywistości oba mechanizmy mogą występować jednocześnie.
Na początku ważniejsze może być:
„Chcę przeżyć coś niesamowitego”.
Z czasem coraz większego znaczenia może nabierać:
„Nie chcę czuć tego, co czuję teraz”.
Ta zmiana jest bardzo istotna.
Zachowanie, które początkowo było związane przede wszystkim z nagrodą, może stopniowo zacząć pełnić funkcję regulowania napięcia i unikania cierpienia.
Po zakończeniu sesji problem często jednak wraca. Czasami dodatkowo pojawiają się wyczerpanie, spadek nastroju, lęk, poczucie winy lub konsekwencje wcześniejszych zachowań.
I właśnie wtedy może powstawać kolejne błędne koło:
trudne emocje → chemsex → chwilowa ulga → konsekwencje → jeszcze trudniejsze emocje → ponowna potrzeba ulgi.
Trauma – ważny czynnik, ale nie uniwersalne wyjaśnienie
W części badań dotyczących chemsexu pojawiają się również doświadczenia traumatyczne.
Trzeba jednak uważać, żeby nie stworzyć zbyt prostego równania:
chemsex = trauma.
Nie każda osoba praktykująca chemsex ma historię traumy, a samo występowanie wcześniejszych trudnych doświadczeń nie oznacza, że są one przyczyną chemsexu.
Jeżeli jednak trauma rzeczywiście występuje, może wpływać między innymi na regulację emocji, relacje, poczucie bezpieczeństwa, obraz własnego ciała czy sposób przeżywania intymności.
Wtedy leczenie skoncentrowane wyłącznie na substancji może pomijać ważną część mechanizmu podtrzymującego zachowanie.
Kiedy chemsex daje poczucie przynależności
Jest jeszcze jeden element, którego nie można sprowadzić ani do farmakologii, ani do indywidualnej psychologii.
To kontekst społeczny.
Chemsex może być związany z określonym środowiskiem, znajomymi, aplikacjami, miejscami i sposobem spędzania czasu. Dla części osób oznacza dostęp do społeczności i relacji, których wcześniej im brakowało.
Wtedy decyzja o zaprzestaniu chemsexu może oznaczać coś więcej niż:
„nie będę brać narkotyków”.
Może oznaczać:
„nie wiem, z kim będę się teraz spotykać”.
„nie wiem, jak będę poznawać ludzi”.
„nie wiem, jak wygląda seks bez tego”.
„nie wiem, gdzie teraz jest moje miejsce”.
To jeden z powodów, dla których skuteczne leczenie powinno uwzględniać nie tylko substancję i zachowania seksualne, ale również relacje, samotność, poczucie przynależności i życie poza chemsexem.
Co pokazują badania?
Bardzo ważnych informacji dostarcza opublikowany w 2025 roku systematyczny przegląd badań jakościowych dotyczących psychologicznych, społecznych i kulturowych aspektów chemsexu.
Autorzy przeanalizowali doświadczenia opisywane przez osoby uczestniczące w badaniach jakościowych. W publikacjach pojawiały się między innymi kwestie intymności, połączenia z innymi ludźmi, samooceny, samotności, zdrowia psychicznego, doświadczeń traumatycznych oraz społecznego kontekstu chemsexu.
Systematic review – psychosocial and cultural aspects of chemsex, Frontiers in Public Health
Przegląd jest szczególnie wartościowy, ponieważ pokazuje chemsex z perspektywy samych osób uczestniczących w tym zjawisku, a nie wyłącznie przez pryzmat substancji czy ryzyk zdrowotnych.
Jednocześnie nie oznacza to, że każda osoba praktykująca chemsex doświadcza samotności, traumy, problemów z samooceną czy trudności z intymnością. Badania jakościowe pomagają przede wszystkim zidentyfikować mechanizmy, które mogą występować u części osób i które warto uwzględnić w indywidualnej diagnozie.
To prowadzi do ważnego wniosku klinicznego: czasami pytanie „co bierzesz?” jest dopiero początkiem diagnozy. Równie ważne może być pytanie:
„Co chemsex Ci daje, czego trudno Ci doświadczyć bez niego?”
Kiedy chemsex zaczyna być problemem?
Nie istnieje jedna liczba, po której można powiedzieć: „od tego momentu chemsex jest uzależnieniem”. Nie decyduje o tym wyłącznie częstotliwość seksu, liczba partnerów, rodzaj fantazji ani nawet sam fakt używania substancji podczas kontaktów seksualnych.
Znacznie ważniejsze jest to, czy osoba zachowuje kontrolę nad swoim zachowaniem i jakie konsekwencje zaczyna ono powodować.
Dla jednej osoby chemsex może być epizodycznym zachowaniem, które nie prowadzi do utraty kontroli. U innej z czasem zaczyna zajmować coraz większą część życia: sesje trwają dłużej, pojawiają się kolejne dawki, rośnie znaczenie pornografii lub aplikacji, a próby ograniczenia kończą się powrotem do wcześniejszego schematu.
Granica pomiędzy używaniem a zaburzeniem nie zawsze jest oczywista. Dlatego warto patrzeć nie tylko na pytanie „jak często?”, ale przede wszystkim: „czy nadal mogę decydować, kiedy zaczynam i kiedy kończę?”
Utrata kontroli – „miało być kilka godzin, skończyło się po dwóch dniach”
Jednym z ważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest stopniowa utrata kontroli.
Osoba może przed rozpoczęciem sesji ustalać konkretne zasady:
„Tylko dzisiaj.”
„Tylko jedna dawka.”
„O drugiej wracam do domu.”
„Tym razem nie będę oglądać pornografii przez całą noc.”
Problem pojawia się wtedy, kiedy podobne plany regularnie przestają mieć znaczenie po rozpoczęciu używania.
Sesja trwa dłużej, niż miała trwać. Pojawia się kolejna dawka. Potem następna. Osoba zaczyna odwoływać plany na kolejny dzień, nie idzie do pracy, przestaje spać albo orientuje się, że minęło kilkanaście godzin, których wcześniej nie planowała przeznaczyć na chemsex.
To właśnie powtarzająca się rozbieżność pomiędzy zamiarem a rzeczywistym zachowaniem może być jednym z sygnałów, że warto przyjrzeć się problemowi dokładniej.
Kiedy „jeszcze raz” zaczyna powtarzać się coraz częściej
Kolejnym sygnałem może być narastająca częstotliwość.
Początkowo chemsex może zdarzać się raz na kilka miesięcy. Później raz w miesiącu. Następnie co drugi weekend.
Nie oznacza to, że istnieje uniwersalna częstotliwość świadcząca o zaburzeniu. Istotna jest przede wszystkim zmiana wzorca oraz możliwość jego kontrolowania.
Warto zwrócić uwagę, czy kolejne epizody zaczynają pojawiać się wcześniej, niż osoba planowała, oraz czy coraz większa część tygodnia zaczyna być podporządkowana oczekiwaniu na kolejną sesję albo dochodzeniu do siebie po poprzedniej.
Wtedy chemsex zaczyna zajmować przestrzeń również wtedy, kiedy fizycznie do niego nie dochodzi.
Kiedy seks lub masturbacja bez substancji stają się trudne
Szczególnie istotnym sygnałem może być zmiana sposobu przeżywania własnej seksualności.
Osoba może zauważyć, że coraz trudniej jest jej zainteresować się seksem bez substancji.
Może pojawić się przekonanie:
„Bez mefedronu nie mam ochoty.”
„Na trzeźwo nie potrafię się rozluźnić.”
„Potrzebuję narkotyku, żeby naprawdę się podniecić.”
„Seks bez tego wydaje się nudny.”
Nie oznacza to automatycznie trwałego zaburzenia funkcji seksualnych. Może jednak wskazywać, że seksualność została bardzo mocno związana z określonym stanem wywoływanym przez substancję.
Podobny mechanizm może dotyczyć masturbacji i pornografii.
Jeżeli przez długi czas pornografia była oglądana przede wszystkim po przyjęciu stymulantu, powrót do seksualności na trzeźwo może wymagać czasu i ponownego nauczenia się reagowania na mniej intensywne, naturalne bodźce.
Kiedy pornografia i aplikacje zaczynają uruchamiać craving
Sygnałem ostrzegawczym może być również zauważenie, że określone zachowania automatycznie uruchamiają myśli o substancji.
Osoba otwiera aplikację randkową i zaczyna myśleć o mefedronie.
Włącza pornografię i pojawia się craving.
Dostaje wiadomość od osoby, z którą wcześniej używała, i natychmiast zaczyna wyobrażać sobie całą sesję.
To bardzo ważne informacje w terapii, ponieważ pokazują, że sieć wyzwalaczy jest szersza niż sama substancja.
Czasami osoba mówi:
„Nie ciągnie mnie do narkotyków przez cały tydzień. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynam szukać seksu.”
Właśnie wtedy warto przyjrzeć się temu, czy seksualność i craving substancji nie zostały ze sobą silnie powiązane.
Kiedy chemsex zaczyna organizować całe życie
Problem może być widoczny również poza samymi epizodami używania.
Chemsex może zacząć wpływać na pracę, relacje, sen, zdrowie, finanse i codzienne obowiązki.
Weekend nie kończy się w niedzielę. Poniedziałek może oznaczać wyczerpanie, brak snu, spadek nastroju i niemożność skoncentrowania się w pracy. Kolejne dni są przeznaczone na regenerację.
A kiedy człowiek zaczyna czuć się lepiej, zbliża się następny weekend.
Wtedy cały tydzień może zostać podzielony na trzy okresy:
dochodzenie do siebie → oczekiwanie → kolejna sesja.
To jeden z momentów, w których warto przestać patrzeć wyłącznie na liczbę dni używania i zobaczyć, ile miejsca chemsex rzeczywiście zajmuje w życiu człowieka.
„Już nigdy więcej” – dlaczego poczucie winy nie zatrzymuje kolejnego epizodu?
Po zakończeniu sesji może pojawić się bardzo silne postanowienie:
„To był ostatni raz.”
Osoba widzi konsekwencje znacznie wyraźniej niż podczas używania. Jest zmęczona, może odczuwać lęk, wstyd, obniżony nastrój albo żałować zachowań podjętych podczas sesji.
W tym momencie decyzja o zaprzestaniu może być całkowicie szczera.
Problem polega na tym, że kilka dni później zmienia się stan emocjonalny i kontekst.
Pojawia się napięcie. Samotność. Nuda. Pobudzenie seksualne. Wiadomość. Aplikacja. Weekend. Konflikt. Alkohol. Pornografia.
I wraz z nimi wraca pamięć o nagrodzie, podczas gdy pamięć o konsekwencjach może chwilowo stracić swoją siłę.
Dlatego samo poczucie winy zwykle nie jest skuteczną metodą leczenia uzależnienia. Czasami może wręcz dokładać kolejne trudne emocje, przed którymi osoba ponownie będzie próbowała uciec.
Jakie sygnały powinny szczególnie zwrócić uwagę?
Warto dokładniej przyjrzeć się swojemu zachowaniu, jeżeli:
chemsex trwa regularnie dłużej, niż planujesz,
przyjmujesz więcej substancji, niż wcześniej zakładałeś,
wielokrotnie próbujesz ograniczyć lub przerwać używanie i wracasz do wcześniejszego schematu,
coraz więcej czasu zajmuje planowanie sesji, samo używanie lub dochodzenie do siebie,
kontynuujesz mimo problemów zdrowotnych, psychicznych, zawodowych lub relacyjnych,
seks, pornografia albo aplikacje zaczynają wywoływać silną potrzebę przyjęcia substancji,
coraz trudniej wyobrazić sobie satysfakcjonujący seks bez narkotyku,
po rozpoczęciu sesji trudno ją zakończyć,
zachowanie przestaje być zgodne z tym, czego sam dla siebie chcesz.
Żaden pojedynczy punkt nie jest samodzielną diagnozą. Cały wzorzec może jednak wskazywać, że warto skonsultować się ze specjalistą zajmującym się uzależnieniami i zdrowiem psychicznym.
Co pokazują badania?
Badania nad chemsexem pokazują bardzo wyraźnie, że nie każda osoba praktykująca chemsex doświadcza problematycznego używania substancji. To ważne, ponieważ sama obecność chemsexu nie powinna być traktowana jako rozpoznanie uzależnienia.
Jednocześnie w badaniach opisywane są grupy osób doświadczających utraty kontroli, negatywnych konsekwencji psychicznych i społecznych oraz trudności w ograniczeniu zachowania.
Systematyczny przegląd badań jakościowych opublikowany w Frontiers in Public Health pokazuje, jak zróżnicowane mogą być doświadczenia związane z chemsexem – od poszukiwania przyjemności i więzi po błędne koła używania, negatywne konsekwencje i trudności z przerwaniem zachowania.
Systematyczny przegląd badań jakościowych nad chemsexem – Frontiers in Public Health
Bardzo praktycznej perspektywy dostarcza również publikacja z 2026 roku „Sex, substances, and stigma: working alongside chemsex in talking therapies”. Autorzy podkreślają potrzebę indywidualnej oceny tego, jaką funkcję pełni chemsex dla konkretnej osoby, zamiast automatycznego traktowania samego zachowania jako patologii.
Sex, substances, and stigma – Cambridge University Press
Z perspektywy diagnostycznej najważniejsze pytanie nie brzmi więc:
„Czy uprawiasz chemsex?”
Znacznie ważniejsze jest:
„Czy nadal masz kontrolę nad tym, kiedy zaczynasz, kiedy kończysz i jakie miejsce to zachowanie zajmuje w Twoim życiu?”
Zobacz także
Nawrót uzależnienia nie zaczyna się od alkoholu. Poznaj pierwsze sygnały ostrzegawcze
Co zwiększa ryzyko nawrotu uzależnienia? Najczęstsze czynniki biologiczne i psychologiczne
Dlaczego terapia uzależnień nie pomaga wszystkim? Kiedy warto poszukać głębszej przyczyny
Chemsex wymyka się spod kontroli? Nie musisz czekać, aż konsekwencje staną się poważne
Jeżeli mefedron, inne stymulanty, seks lub pornografia zaczynają tworzyć schemat, który trudno przerwać, warto przyjrzeć się całemu mechanizmowi, a nie tylko samej substancji. Szczególnie wtedy, gdy kolejne próby ograniczenia kończą się powrotem do używania albo pojawia się podejrzenie, że w tle mogą występować ADHD, impulsywność, trudności z regulacją emocji lub inne problemy psychiczne.
W UADHD zajmujemy się diagnozą ADHD oraz terapią osób, u których ADHD współwystępuje z uzależnieniem.
→ Kliknij tutaj: diagnoza ADHD
Chemsex, brak snu i psychoza – kiedy stymulacja staje się niebezpieczna?
Wielogodzinny chemsex może oznaczać znacznie więcej niż długotrwałe pobudzenie seksualne. W przypadku mefedronu, metamfetaminy i innych stymulantów mogą pojawić się kolejne dawki, brak snu, wyczerpanie organizmu oraz używanie kilku substancji jednocześnie.
W pewnym momencie konsekwencje przestają dotyczyć wyłącznie uzależnienia.
Mogą pojawić się silny lęk, podejrzliwość, poczucie zagrożenia, zaburzenia percepcji, urojenia czy omamy. U części osób dochodzi do objawów psychotycznych.
Warto o tym mówić szczególnie w kontekście chemsexu, ponieważ kilka czynników ryzyka może występować jednocześnie: silny stymulant + wielokrotne dawkowanie + długotrwałe pobudzenie + brak snu + inne substancje.
Dlaczego wielogodzinne sesje zwiększają ryzyko?
Jednym z charakterystycznych elementów problematycznego chemsexu może być trudność z zakończeniem sesji.
Stymulant zmniejsza odczuwanie zmęczenia. Pobudzenie seksualne podtrzymuje aktywność. Kolejna dawka pozwala przedłużyć doświadczenie.
W rezultacie kilka godzin może zamienić się w kilkanaście, a niekiedy jeszcze dłuższy okres bez prawidłowego snu i regeneracji.
Organizm nie przestaje jednak potrzebować odpoczynku tylko dlatego, że osoba chwilowo nie czuje zmęczenia.
Wraz z przedłużaniem się czuwania mogą pogarszać się koncentracja, zdolność oceny sytuacji i kontrola impulsów. Mogą również nasilać się drażliwość, lęk i podejrzliwość.
W połączeniu z wysokimi dawkami psychostymulantów tworzy to warunki, w których ryzyko objawów psychotycznych może wzrastać.
Paranoja po mefedronie lub metamfetaminie – jak może wyglądać?
Objawy nie zawsze zaczynają się od spektakularnej utraty kontaktu z rzeczywistością.
Początkowo może pojawić się zwiększona czujność.
Osoba zaczyna zwracać uwagę na dźwięki, które wcześniej ignorowała. Zachowanie innych ludzi zaczyna wydawać się podejrzane. Neutralna wiadomość może zostać odebrana jako zagrożenie.
Pojawiają się myśli:
„Ktoś mnie obserwuje.”
„Oni coś o mnie wiedzą.”
„Ktoś stoi pod drzwiami.”
„Telefon jest śledzony.”
Wraz z kolejnymi dawkami i dalszym brakiem snu zdolność krytycznej oceny takich przekonań może się pogarszać.
W cięższych przypadkach mogą pojawić się urojenia, omamy i pełnoobjawowa psychoza.
Dlaczego brak snu ma tak duże znaczenie?
Brak snu nie jest jedynie nieprzyjemnym skutkiem ubocznym używania stymulantów.
Sam w sobie wpływa na funkcjonowanie poznawcze i emocjonalne.
Po wielu godzinach bez snu trudniej prawidłowo interpretować informacje, kontrolować emocje i podejmować decyzje. Wzrasta podatność na błędną interpretację bodźców.
Jeżeli jednocześnie działa psychostymulant, sytuacja staje się jeszcze bardziej złożona.
Dlatego w praktyce klinicznej trudno czasem oddzielić wpływ samej substancji od wpływu substancji, kolejnych dawek i deprywacji snu działających jednocześnie.
Polydrug use – kiedy do stymulantu dochodzą kolejne substancje
Chemsex często nie oznacza używania jednej substancji.
W trakcie jednej sesji mogą pojawiać się różne środki, których działanie ma spełniać odmienne funkcje: zwiększać pobudzenie, zmniejszać zahamowania, zmieniać doświadczenia seksualne albo później umożliwić uspokojenie czy zaśnięcie.
Taki wzorzec określa się jako polydrug use, czyli używanie wielu substancji.
Problem polega na tym, że działanie poszczególnych substancji nie zawsze po prostu się „sumuje”. Mogą pojawiać się trudne do przewidzenia interakcje oraz dodatkowe zagrożenia.
Dlatego przy ocenie ryzyka chemsexu pytanie:
„Jaką substancję bierzesz?”
może być niewystarczające.
Trzeba również zapytać:
„Co jeszcze bierzesz podczas tej samej sesji?”
Czy psychoza oznacza schizofrenię?
Nie.
Wystąpienie objawów psychotycznych w związku z używaniem substancji nie oznacza automatycznie rozpoznania schizofrenii.
Objawy psychotyczne mogą występować w różnych zaburzeniach oraz w związku z działaniem substancji psychoaktywnych.
Dla diagnosty ważne są między innymi czas pojawienia się objawów, ich związek z używaniem, czas utrzymywania się po odstawieniu substancji, wcześniejsza historia psychiatryczna i obecność podobnych epizodów poza okresami używania.
To kolejny argument za tym, dlaczego w problematycznym chemsexie czasami potrzebna jest szersza diagnostyka psychiatryczna i psychologiczna, a nie wyłącznie ocena ilości przyjmowanego narkotyku.
Kiedy potrzebna jest pilna pomoc medyczna?
Jeżeli podczas lub po użyciu substancji pojawiają się utrata kontaktu z rzeczywistością, silna dezorientacja, omamy, urojenia, drgawki, utrata przytomności, poważne zaburzenia oddychania, bardzo silne pobudzenie lub inne gwałtownie narastające objawy, sytuacja może wymagać pilnej pomocy medycznej.
W takiej sytuacji priorytetem nie jest diagnozowanie, czy mamy do czynienia z „chemsex addiction”, ADHD czy CSBD.
Priorytetem jest bezpieczeństwo i ocena stanu zdrowia.
Co pokazują badania?
Związek pomiędzy chemsexem a objawami psychotycznymi został przeanalizowany w systematycznym przeglądzie „Chemsex and Psychosis: A Systematic Review”.
Autorzy uwzględnili 10 badań, a częstość objawów psychotycznych w analizowanych populacjach wynosiła od około 6,7% do 37,2%. Trzeba jednak uważać z interpretacją tych liczb – badania różniły się populacjami i metodologią, więc nie oznacza to, że taki właśnie jest „procent ryzyka psychozy” dla każdej osoby praktykującej chemsex.
W przeglądzie zwrócono również uwagę na czynniki związane z większym ryzykiem objawów psychotycznych, w tym używanie wielu substancji, palenie metamfetaminy oraz dożylne przyjmowanie substancji w kontekście seksualnym (slamsex).
Chemsex and Psychosis: A Systematic Review – pełny artykuł w Behavioral Sciences
Badania te są ważne także z innego powodu. Pokazują, że konsekwencji problematycznego chemsexu nie można analizować wyłącznie przez pryzmat zdrowia seksualnego. Zdrowie psychiczne i ryzyko psychiatryczne również powinny być elementem oceny klinicznej.
Chemsex i ADHD – czy ADHD może zwiększać podatność na taki mechanizm?
To pytanie jest szczególnie ważne w kontekście osób, u których problematyczny chemsex współwystępuje z nierozpoznanym lub nieleczonym ADHD.
Trzeba jednak zacząć od bardzo ważnego zastrzeżenia:
nie ma podstaw naukowych, żeby stwierdzić, że ADHD powoduje chemsex.
Nie każda osoba z ADHD będzie praktykowała chemsex. Nie każda osoba praktykująca chemsex ma ADHD.
Wiemy jednak coś innego.
ADHD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zaburzeń związanych z używaniem substancji, a u części osób występują również impulsywność, trudności z odraczaniem nagrody, problemy z regulacją emocji oraz silna potrzeba natychmiastowej stymulacji.
To są mechanizmy, które mogą mieć znaczenie również wtedy, gdy substancja zostaje połączona z wyjątkowo silną nagrodą seksualną.
Dlatego pytanie kliniczne nie powinno brzmieć:
„Czy ADHD powoduje chemsex?”
Znacznie ciekawsze jest:
„Czy u konkretnej osoby objawy ADHD mogą być jednym z czynników podtrzymujących używanie stymulantów i utrudniających przerwanie całego schematu?”
ADHD i potrzeba natychmiastowej nagrody
Jednym z najlepiej opisanych obszarów ADHD są trudności związane z funkcjonowaniem wykonawczym i przetwarzaniem nagrody.
Dla części osób szczególnie trudne jest działanie wtedy, kiedy korzyść pojawi się dopiero za kilka godzin, dni czy miesięcy.
Natychmiastowa nagroda może mieć znacznie większą siłę motywacyjną.
Chemsex tworzy pod tym względem wyjątkowo intensywną sytuację.
Nagroda nie jest odroczona.
Jest dostępna teraz.
Substancja działa szybko. Pobudzenie seksualne jest natychmiastowe. Pornografia, aplikacje i kolejne bodźce są dostępne praktycznie bez przerwy.
Natomiast konsekwencje są odsunięte w czasie.
Problemy w pracy będą jutro. Wyczerpanie przyjdzie później. Poczucie winy pojawi się po zakończeniu sesji.
To właśnie konflikt pomiędzy nagrodą dostępną natychmiast a konsekwencją znajdującą się w przyszłości może być szczególnie ważny u części osób z ADHD.
Impulsywność – „wiem, czym to się skończy, ale w tej chwili tego nie zatrzymuję”
Impulsywność w ADHD nie oznacza po prostu robienia „głupich rzeczy”.
Może oznaczać trudność z wprowadzeniem przerwy pomiędzy pojawieniem się impulsu a działaniem.
W kontekście chemsexu ta przerwa ma ogromne znaczenie.
Pojawia się wiadomość.
Aplikacja.
Pornografia.
Propozycja spotkania.
Możliwość zdobycia mefedronu.
Jeżeli reakcja następuje bardzo szybko, człowiek może znaleźć się w środku całego schematu, zanim zdąży uruchomić wcześniejsze postanowienie:
„Nie chcę już tego robić”.
A kiedy dochodzi działanie stymulantu i silne pobudzenie seksualne, zatrzymanie zachowania może stać się jeszcze trudniejsze.
Mefedron i inne stymulanty – „po tym wreszcie mój mózg działa”
W pracy z osobami z ADHD i uzależnieniem można spotkać bardzo charakterystyczne opisy działania nielegalnych stymulantów.
Niektórzy mówią, że po raz pierwszy czuli się skoncentrowani, pewni siebie, energiczni albo społecznie swobodni.
To może tworzyć bardzo niebezpieczną interpretację:
„Ten narkotyk mi pomaga”.
Problem polega na tym, że chwilowe subiektywne doświadczenie poprawy nie jest leczeniem ADHD.
Mefedron czy metamfetamina mają zupełnie inny profil działania, dawkowania i ryzyka niż kontrolowana farmakoterapia ADHD.
Jeżeli jednak osoba przez lata nie wiedziała, że ma ADHD, może próbować regulować pobudzenie, emocje czy koncentrację substancjami psychoaktywnymi, nie rozumiejąc, dlaczego właśnie stymulanty wydają się jej tak atrakcyjne.
W połączeniu z seksualnością otrzymujemy jeszcze silniejsze źródło nagrody.
ADHD, nuda i poszukiwanie intensywności
Niektóre osoby z ADHD opisują zwykłą codzienność jako trudną do utrzymania nie dlatego, że „nic im się nie chce”, ale dlatego, że niski poziom stymulacji bardzo szybko prowadzi do nudy i poszukiwania czegoś, co natychmiast zwiększy pobudzenie.
Chemsex może dostarczać wyjątkowo dużej intensywności.
Jest narkotyk.
Seks.
Nowość.
Nieprzewidywalność.
Ryzyko.
Pornografia.
Aplikacje.
Kontakt z innymi ludźmi.
Natychmiastowa nagroda.
Dla mózgu szczególnie podatnego na silne i szybko dostępne bodźce może być to bardzo atrakcyjne środowisko.
Nie oznacza to, że potrzeba stymulacji „prowadzi do chemsexu”. Może jednak stanowić jeden z elementów indywidualnego mechanizmu, który warto zbadać.
ADHD i regulacja emocji – kiedy chemsex staje się sposobem na zmianę stanu
ADHD nie dotyczy wyłącznie koncentracji.
U wielu dorosłych ważnym problemem są również trudności związane z regulacją emocji: gwałtowne narastanie napięcia, trudność z jego obniżeniem, silna reakcja na frustrację czy poczucie przeciążenia.
Jeżeli człowiek odkryje zachowanie, które bardzo szybko zmienia jego stan, może zacząć po nie sięgać właśnie w momentach największego napięcia.
Chemsex może być takim doświadczeniem.
Nie tylko dlatego, że daje przyjemność.
Może również na kilka godzin całkowicie przeorganizować uwagę – zamiast napięcia, problemów, obowiązków i myśli pojawia się niezwykle intensywny bodziec.
Wtedy funkcją chemsexu może stać się nie tylko:
„chcę czuć przyjemność”
ale także:
„chcę przestać czuć to, co czuję teraz”.
ADHD, pornografia i hiperstymulacja
Ten wątek jest szczególnie interesujący, ponieważ w chemsexie kilka źródeł natychmiastowej stymulacji może występować równocześnie.
Stymulant zwiększa pobudzenie.
Pornografia zapewnia możliwość ciągłej zmiany bodźców.
Aplikacja dostarcza nowości i oczekiwania.
Seks dostarcza kolejnej nagrody.
W efekcie powstaje środowisko, w którym praktycznie nie ma momentu niskiej stymulacji.
U osoby z ADHD, która już wcześniej miała tendencję do poszukiwania intensywnych i natychmiastowych bodźców, taki mechanizm może być szczególnie istotny.
Ponownie jednak: jest to hipoteza kliniczna wymagająca indywidualnej oceny, a nie dowód, że ADHD jest przyczyną chemsexu.
Dlaczego nierozpoznane ADHD może mieć znaczenie dla leczenia?
Wyobraźmy sobie osobę, która trafia na terapię uzależnienia od stymulantów.
Przestaje używać.
Ale nadal ma:
trudności z impulsywnością, problemy z organizacją, silne wahania pobudzenia, potrzebę natychmiastowej nagrody, problemy z regulacją emocji i chroniczne poczucie przeciążenia.
Jeżeli część tych trudności wynika z nierozpoznanego ADHD, samo odstawienie narkotyku ich nie usunie.
Osoba może więc po kilku tygodniach lub miesiącach ponownie znaleźć się w sytuacji, w której stymulant wydaje się najszybszym sposobem zmiany własnego stanu.
Dlatego u części pacjentów z uzależnieniem diagnostyka ADHD może być ważnym elementem zrozumienia, dlaczego kolejne próby zdrowienia kończą się podobnym schematem.
Nie chodzi o usprawiedliwienie używania.
Chodzi o znalezienie mechanizmu, którego wcześniej nikt nie leczył.
Jak leczyć problematyczny chemsex?
Leczenie problematycznego chemsexu może być bardziej złożone niż samo przerwanie używania mefedronu, metamfetaminy czy innych substancji. Jeżeli przez długi czas narkotyk był związany z seksem, pornografią, intymnością, regulacją emocji i określonym środowiskiem, samo osiągnięcie abstynencji nie musi automatycznie rozwiązać wszystkich elementów problemu.
To jeden z najważniejszych wniosków płynących ze współczesnych publikacji klinicznych dotyczących chemsexu.
W terapii warto odpowiedzieć nie tylko na pytanie:
„Jak przestać brać?”
ale również:
„Dlaczego właśnie seks i substancja zaczęły pełnić tak ważną funkcję?”
„Co uruchamia craving?”
„Co dzieje się z seksualnością na trzeźwo?”
„Czy występują ADHD, depresja, lęk, trauma lub inne współwystępujące trudności?”
Dopiero wtedy można stworzyć plan leczenia odpowiadający rzeczywistemu mechanizmowi problemu.
Dlaczego samo odstawienie narkotyku może nie wystarczyć?
Odstawienie substancji może być jednym z najważniejszych elementów leczenia, ale chemsex może pozostawić po sobie całą sieć wyuczonych skojarzeń.
Osoba nie używa już mefedronu, ale nadal ma telefon.
Nadal korzysta z internetu.
Nadal doświadcza pobudzenia seksualnego.
Nadal może oglądać pornografię.
Nadal może otrzymywać wiadomości od osób, z którymi wcześniej używała.
I nadal potrzebuje bliskości, seksu i relacji.
Dlatego problematyczny chemsex różni się pod pewnym względem od sytuacji, w której można próbować maksymalnie ograniczyć kontakt z określonym bodźcem.
Seksualność jest częścią życia człowieka.
Celem terapii nie powinno być więc nauczenie pacjenta unikania seksualności, ale – jeśli jest to potrzebne – stopniowe oddzielanie jej od substancji i odzyskiwanie możliwości przeżywania seksu, bliskości i pobudzenia bez narkotyku.
Najpierw trzeba ustalić, co właściwie leczymy
Hasło „mam problem z chemsexem” może oznaczać bardzo różne sytuacje.
U jednej osoby dominującym problemem będzie zaburzenie używania stymulantów.
U drugiej – powtarzające się kompulsywne zachowania seksualne.
U trzeciej – oba problemy będą silnie powiązane.
U kolejnej chemsex może pojawiać się przede wszystkim w okresach depresji, silnego napięcia, samotności albo przeciążenia.
Jeszcze u innej ważnym elementem obrazu może być nierozpoznane ADHD i wieloletnie używanie stymulantów jako sposobu zmiany własnego pobudzenia.
Dlatego leczenie powinno zaczynać się od diagnozy mechanizmu, a nie od założenia, że każdy pacjent z chemsexem potrzebuje dokładnie tego samego.
Praca z cravingiem i wyzwalaczami
Jeżeli substancja była przez długi czas związana z seksem, klasyczna lista wyzwalaczy nawrotu może być niewystarczająca.
Wyzwalaczem nie musi być wyłącznie kontakt z narkotykiem.
Może nim być:
pornografia,
aplikacja randkowa,
konkretna osoba,
samotny wieczór,
określona fantazja seksualna,
pobudzenie,
alkohol,
wiadomość,
weekend,
konflikt,
odrzucenie,
silne napięcie emocjonalne.
Dlatego terapia może obejmować analizę całej sekwencji:
co wydarzyło się przed cravingiem → jaki pojawił się stan emocjonalny → jaki bodziec uruchomił schemat → jakie pojawiły się myśli → co wydarzyło się później.
Im dokładniej osoba rozpoznaje własny mechanizm, tym wcześniej może zauważyć moment, w którym nadal istnieje możliwość przerwania całego ciągu.
Co z pornografią podczas leczenia chemsexu?
Nie ma podstaw, żeby automatycznie zakładać, że każda osoba z problematycznym chemsexem powinna całkowicie zrezygnować z pornografii.
Znaczenie ma funkcja, jaką pornografia pełni u konkretnej osoby.
Jeżeli była neutralnym elementem seksualności, sytuacja wygląda inaczej niż wtedy, gdy praktycznie każde jej użycie uruchamia craving mefedronu i prowadzi do kolejnego epizodu.
Dlatego warto sprawdzić:
Czy pornografia jest wyzwalaczem substancji?
Czy można zakończyć jej oglądanie w zaplanowanym momencie?
Czy prowadzi do poszukiwania coraz intensywniejszej stymulacji?
Czy problematyczne zachowanie występuje również bez narkotyku?
Dopiero wtedy można zdecydować, jakie miejsce ten obszar powinien zajmować w terapii.
Powrót do seksu bez substancji
Dla części osób może to być jeden z trudniejszych elementów zdrowienia.
Po okresie bardzo intensywnych doświadczeń seksualnych związanych ze stymulantami seks na trzeźwo może początkowo wydawać się mniej pobudzający.
Może również wrócić to, co substancja wcześniej pomagała tłumić:
niepewność,
wstyd,
lęk przed oceną,
problemy z własnym ciałem,
trudność z bliskością,
lęk przed odrzuceniem.
Dlatego powrót do seksualności bez substancji nie musi polegać na próbie odtworzenia dokładnie tej samej intensywności, którą dawał chemsex.
Może oznaczać budowanie innego rodzaju doświadczenia seksualnego, w którym ponownie pojawiają się kontakt z własnym ciałem, granice, komunikacja, bliskość i zdolność odczuwania przyjemności bez narkotyku.
Psychoterapia – czego można się w niej uczyć?
W najnowszej literaturze klinicznej dotyczącej chemsexu szczególne miejsce zajmuje podejście poznawczo-behawioralne.
CBT może pomagać między innymi w:
rozpoznawaniu wyzwalaczy,
analizie cravingu,
identyfikowaniu przekonań związanych z substancją,
planowaniu reakcji na sytuacje wysokiego ryzyka,
regulacji emocji,
pracy nad depresją i lękiem,
budowaniu alternatywnych źródeł nagrody,
pracy z trudnościami dotyczącymi seksu i intymności.
Nie chodzi jednak o zastosowanie jednego gotowego protokołu wobec każdej osoby.
Współczesne podejście do chemsexu podkreśla potrzebę indywidualnej konceptualizacji przypadku.
Pytamy więc nie tylko:
„Jak wygląda chemsex?”
ale przede wszystkim:
„Jaką funkcję pełni właśnie u tej osoby?”
Trauma, wstyd i podejście bez moralizowania
Seks i używanie narkotyków to dwa obszary, wokół których bardzo łatwo pojawia się wstyd.
Kiedy występują razem, ryzyko oceniania pacjenta jest jeszcze większe.
Tymczasem wstyd może utrudniać ujawnienie rzeczywistej skali zachowania, rozmowę o seksualności i szukanie pomocy.
Dlatego aktualne publikacje dotyczące psychoterapii chemsexu podkreślają znaczenie podejścia nieoceniającego, sex-positive i trauma-informed.
Terapia nie powinna polegać na ocenianiu seksualności pacjenta ani przekonywaniu go, jak „powinien” wyglądać jego seks.
Przedmiotem pracy jest cierpienie, utrata kontroli i konsekwencje – a nie seksualność sama w sobie.
Jeżeli w historii pacjenta występuje trauma, również powinna być uwzględniona. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda osoba praktykująca chemsex wymaga terapii traumy.
Ponownie: leczenie powinno wynikać z diagnozy konkretnej osoby, a nie z etykiety „chemsex”.
Harm reduction – czy jedynym celem musi być całkowita abstynencja?
Nie każda osoba zgłaszająca się po pomoc jest gotowa do natychmiastowej abstynencji.
W takiej sytuacji pozostawienie jej bez wsparcia do momentu, aż zdecyduje się „przestać całkowicie”, może oznaczać utratę ważnej możliwości ograniczenia szkód.
Dlatego w pracy z chemsexem istotne miejsce zajmuje harm reduction – redukcja szkód.
Może ona obejmować edukację dotyczącą zagrożeń związanych z używanymi substancjami, interakcjami pomiędzy nimi, zdrowiem seksualnym, infekcjami przenoszonymi drogą płciową czy innymi konsekwencjami związanymi z konkretnym sposobem używania.
Redukcja szkód nie oznacza twierdzenia, że używanie jest bezpieczne.
Oznacza próbę zmniejszenia prawdopodobieństwa poważnych konsekwencji, również wtedy, kiedy osoba nie jest jeszcze gotowa na całkowite zaprzestanie używania.
A jeżeli współwystępuje ADHD?
Wtedy ADHD nie powinno pozostać poza planem leczenia tylko dlatego, że pacjent zgłosił się przede wszystkim z uzależnieniem.
Jeżeli rzeczywiście spełnia kryteria ADHD, jego objawy mogą nadal wpływać na codzienne funkcjonowanie po odstawieniu substancji.
Impulsywność nie znika automatycznie.
Problemy z funkcjami wykonawczymi nie znikają automatycznie.
Trudności z regulacją emocji nie znikają automatycznie.
Poszukiwanie szybkiej nagrody również może pozostać istotnym problemem.
Dlatego w przypadku współwystępowania ADHD i zaburzenia używania substancji leczenie powinno uwzględniać oba problemy, a sposób farmakoterapii i psychoterapii wymaga indywidualnej oceny.
To szczególnie ważne u osób, które wcześniej wielokrotnie podejmowały terapię uzależnienia, ale po okresach abstynencji wracały do podobnego schematu.
Czasami problemem nie jest brak motywacji do zdrowienia.
Problemem może być to, że część mechanizmu nigdy wcześniej nie została rozpoznana i leczona.
Co pokazują badania?
Jednym z najbardziej aktualnych i praktycznych opracowań jest opublikowany w 2026 roku artykuł „Sex, substances, and stigma: working alongside chemsex in talking therapies” w czasopiśmie The Cognitive Behaviour Therapist wydawanym przez Cambridge University Press.
Autorzy związani m.in. z National Addiction Centre w King’s College London oraz South London and Maudsley NHS Foundation Trust opisują, jak terapeuci mogą pracować z osobami zgłaszającymi problematyczny chemsex. Zwracają uwagę na indywidualną konceptualizację przypadku, regulację emocji, przekonania dotyczące narkotyków, depresję, lęk, PTSD oraz trudności związane z seksem i intymnością.
Istnieje również systematyczny przegląd dotyczący skuteczności interwencji redukcji szkód w chemsexie. Autorzy zwracają uwagę zarówno na istniejące formy pomocy, jak i na ograniczenia obecnej bazy dowodowej – nadal potrzebujemy więcej wysokiej jakości badań nad tym, które interwencje są najskuteczniejsze i dla kogo.
Effectiveness of Harm Reduction Interventions in Chemsex – systematyczny przegląd
Obecna literatura nie daje więc jednego uniwersalnego „protokołu leczenia chemsexu”. Coraz wyraźniej pokazuje natomiast, że pomoc powinna być zintegrowana i dopasowana do funkcji, jaką chemsex pełni w życiu konkretnej osoby.
Dlaczego w leczeniu chemsexu trzeba patrzeć szerzej niż tylko na narkotyk?
Jeżeli osoba wielokrotnie wraca do mefedronu, metamfetaminy lub innych substancji w kontekście seksualnym, łatwo skoncentrować całą uwagę na jednym celu:
„Trzeba przestać brać”.
Oczywiście używanie substancji może wymagać leczenia. Jednak w przypadku problematycznego chemsexu równie ważne jest zrozumienie, co uruchamia cały schemat i dlaczego właśnie połączenie substancji z seksem stało się tak silne.
Dwie osoby mogą używać tej samej substancji, z podobną częstotliwością, a mimo to mechanizm podtrzymujący ich zachowanie może być zupełnie inny.
Dla jednej chemsex jest przede wszystkim źródłem intensywnej nagrody. Dla drugiej sposobem radzenia sobie z samotnością. Dla kolejnej pozwala zmniejszyć lęk i zahamowania podczas seksu. Jeszcze inna osoba używa stymulantów wtedy, kiedy jest przeciążona, znudzona lub potrzebuje bardzo silnego pobudzenia.
Dlatego skuteczna pomoc wymaga czasem zmiany pytania.
Zamiast wyłącznie:
„Dlaczego bierzesz?”
warto zapytać:
„Co dzięki temu dostajesz i co dzieje się wtedy, kiedy tego nie masz?”
Co uruchamia chemsex?
Jednym z pierwszych elementów pracy może być dokładne odtworzenie tego, co dzieje się przed epizodem.
Nie zawsze zaczyna się on od świadomej decyzji:
„Dzisiaj chcę wziąć mefedron”.
Czasami początek wygląda zupełnie inaczej.
Pojawia się samotność.
Nuda.
Napięcie.
Konflikt w relacji.
Odrzucenie.
Przeciążenie po całym tygodniu.
Alkohol.
Pornografia.
Aplikacja randkowa.
Wiadomość od konkretnej osoby.
Pobudzenie seksualne.
Dopiero kilka kroków później pojawia się narkotyk.
Jeżeli analizujemy wyłącznie moment przyjęcia substancji, możemy więc przeoczyć cały proces, który rozpoczął się kilka godzin wcześniej.
To właśnie dlatego rozpoznawanie własnych wyzwalaczy ma tak duże znaczenie w zapobieganiu nawrotom.
Jaką funkcję pełni substancja?
To samo używanie stymulantu może pełnić bardzo różne funkcje.
Dla jednej osoby mefedron oznacza przede wszystkim energię i euforię.
Dla innej – większą pewność siebie.
Ktoś może dzięki niemu przestać analizować swoje ciało podczas seksu.
Ktoś inny doświadcza poczucia bliskości i swobody, którego trudno mu doświadczyć na trzeźwo.
Jeszcze inna osoba może używać stymulantu dlatego, że pozwala jej przez wiele godzin pozostawać w stanie bardzo wysokiego pobudzenia i odcinać się od codziennych problemów.
Z punktu widzenia terapii ta różnica jest fundamentalna.
Jeżeli nie wiemy, jaką potrzebę zaspokaja substancja, trudno znaleźć alternatywny sposób zaspokajania tej potrzeby.
Jaką funkcję pełni seks?
Podobnie jest z seksem.
Może być źródłem przyjemności, ale również bliskości, akceptacji, potwierdzenia własnej atrakcyjności, regulacji napięcia czy ucieczki od samotności.
Dlatego nie każda osoba wymagająca pomocy w związku z chemsexem potrzebuje przede wszystkim „ograniczenia zachowań seksualnych”.
Czasami znacznie ważniejsze jest zrozumienie:
Dlaczego seks stał się jednym z głównych sposobów regulowania własnego stanu?
Jeżeli zachowanie seksualne służy przede wszystkim do zmniejszania napięcia lub poczucia pustki, samo ograniczenie seksu nie usuwa przyczyny.
Pozostaje napięcie.
Pozostaje samotność.
Pozostaje potrzeba ulgi.
I wtedy mózg może zacząć szukać innego szybkiego sposobu jej uzyskania.
Jaką funkcję pełni pornografia?
Podobną analizę warto przeprowadzić w przypadku pornografii.
Samo pytanie:
„Jak często oglądasz pornografię?”
może powiedzieć znacznie mniej niż pytanie:
„Co dzieje się bezpośrednio przed jej włączeniem i co dzięki niej zmienia się w Twoim stanie?”
Dla jednej osoby pornografia będzie elementem seksualności niezwiązanym z utratą kontroli.
Dla innej stanie się jednym z głównych bodźców uruchamiających wielogodzinną sesję.
U kolejnej będzie niemal zawsze poprzedzać sięgnięcie po stymulant.
Może również wystąpić sytuacja, w której problematyczne korzystanie z pornografii pozostaje nawet po odstawieniu substancji.
Dlatego pornografia, seks i narkotyk nie powinny być automatycznie traktowane jako jeden problem. Trzeba sprawdzić relację pomiędzy nimi u konkretnej osoby.
Co dzieje się pomiędzy kolejnymi epizodami?
To pytanie bywa pomijane, a może być jednym z najważniejszych.
Jeżeli chemsex występuje na przykład w weekend, warto zobaczyć, jak wygląda pozostała część tygodnia.
Czy osoba jest wyczerpana?
Czy ma problemy ze snem?
Czy pojawia się spadek nastroju?
Czy odkłada obowiązki?
Czy przez kilka dni próbuje nadrobić zaległości?
Czy narasta napięcie?
Czy pojawia się nuda i poczucie pustki?
Czy w czwartek lub piątek zaczyna już intensywnie myśleć o kolejnej sesji?
Wtedy może się okazać, że chemsex nie jest pojedynczym wydarzeniem.
Jest elementem powtarzającego się cyklu, który organizuje dużą część życia.
Czy występuje ADHD, depresja, lęk, trauma lub inne trudności?
Problematyczny chemsex może współwystępować z innymi problemami psychicznymi. Ich rozpoznanie jest ważne, ponieważ mogą wpływać zarówno na używanie substancji, jak i na przebieg leczenia.
W przypadku podejrzenia ADHD warto sprawdzić, czy objawy takie jak impulsywność, problemy z funkcjami wykonawczymi czy trudności z regulacją emocji występowały już w dzieciństwie i przed rozpoczęciem używania substancji.
To szczególnie ważne diagnostycznie.
Przewlekłe używanie stymulantów, brak snu, depresja, lęk czy konsekwencje uzależnienia również mogą powodować problemy z koncentracją, pamięcią, organizacją i kontrolą zachowania.
Nie każda trudność z koncentracją u osoby używającej mefedronu oznacza więc ADHD.
I odwrotnie – wieloletnie uzależnienie nie wyklucza ADHD, które mogło istnieć znacznie wcześniej.
Dlatego potrzebna jest diagnostyka różnicowa, a nie diagnozowanie ADHD wyłącznie na podstawie aktualnych objawów.
Dlaczego diagnoza całego mechanizmu może zmienić terapię?
Wyobraźmy sobie dwie osoby, które zgłaszają:
„Nie potrafię przestać brać mefedronu podczas seksu”.
U pierwszej głównym problemem jest silne zaburzenie używania stymulantów.
U drugiej okazuje się, że poza używaniem występują od dzieciństwa nasilone objawy ADHD, impulsywność, problemy z regulacją emocji i wieloletnie poszukiwanie bardzo intensywnej stymulacji.
Plan terapii nie powinien wyglądać identycznie.
Podobnie będzie wtedy, gdy dominującym problemem jest trauma, depresja, lęk społeczny, samotność albo kompulsywne zachowania seksualne.
Ta sama substancja nie oznacza tego samego mechanizmu uzależnienia.
I właśnie dlatego szeroka diagnoza może mieć znaczenie dla skuteczności leczenia.
Co pokazują badania?
Systematyczny przegląd jakościowych badań nad chemsexem pokazuje, że motywacje i doświadczenia osób praktykujących chemsex są wielowymiarowe. W publikacjach pojawiają się zarówno przyjemność i intensyfikacja doświadczeń seksualnych, jak i intymność, więź społeczna, samoocena, zdrowie psychiczne, trudne emocje czy doświadczenia związane z traumą.
Podobny kierunek widoczny jest w aktualnej literaturze terapeutycznej. Autorzy publikacji „Sex, substances, and stigma: working alongside chemsex in talking therapies” podkreślają znaczenie indywidualnej konceptualizacji przypadku zamiast zakładania jednego mechanizmu wspólnego dla wszystkich osób praktykujących chemsex.
Sex, substances, and stigma – Cambridge University Press
To prowadzi do jednego z najważniejszych wniosków całego artykułu:
chemsex jest nazwą zjawiska, ale nie wyjaśnieniem jego przyczyny.
Żeby zrozumieć, dlaczego stał się problemem u konkretnej osoby, trzeba zobaczyć substancję, seksualność, emocje, relacje, zdrowie psychiczne oraz mechanizmy uzależnienia jako elementy jednego obrazu.
Chemsex – najważniejsze wnioski
Chemsex nie jest po prostu inną nazwą uzależnienia od narkotyków ani synonimem kompulsywnych zachowań seksualnych. To zjawisko polegające na celowym łączeniu określonych substancji psychoaktywnych z aktywnością seksualną, które u części osób może stać się problematyczne.
Chemsex nie jest obecnie odrębną diagnozą w ICD-11 ani DSM-5-TR. W zależności od obrazu klinicznego można natomiast rozpoznawać między innymi zaburzenie związane z używaniem substancji, a w ICD-11 także Compulsive Sexual Behaviour Disorder, jeżeli spełnione są odpowiednie kryteria.
Nie każda osoba praktykująca chemsex jest uzależniona.
Nie każda osoba używająca mefedronu podczas seksu ma kompulsywne zachowania seksualne.
Nie każda osoba często oglądająca pornografię ma zaburzenie.
Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy narasta utrata kontroli, zachowanie jest powtarzane pomimo szkód, zajmuje coraz większą część życia albo kolejne próby jego ograniczenia kończą się niepowodzeniem.
Szczególne znaczenie może mieć również mechanizm uczenia się. Jeżeli przez długi czas narkotyk, seks, pornografia i określone sytuacje występują razem, poszczególne elementy tego doświadczenia mogą zacząć działać jako wyzwalacze pozostałych.
Dlatego u części osób craving nie pojawia się wyłącznie na widok narkotyku.
Może pojawić się podczas pobudzenia seksualnego.
Po włączeniu pornografii.
Po otwarciu aplikacji.
Po wiadomości od konkretnej osoby.
To jeden z powodów, dla których samo odstawienie substancji może nie rozwiązywać wszystkich trudności.
W leczeniu problematycznego chemsexu warto więc odpowiedzieć na pytania dotyczące substancji, seksualności, pornografii, regulacji emocji, relacji, zdrowia psychicznego oraz funkcji, jaką całe zachowanie pełni w życiu konkretnej osoby.
Jeżeli współwystępuje ADHD, również nie powinno pozostać niezauważone. ADHD nie jest przyczyną chemsexu, ale związane z nim trudności – między innymi impulsywność, funkcjonowanie układu nagrody, problemy z odraczaniem gratyfikacji czy zwiększone ryzyko zaburzeń używania substancji – mogą mieć znaczenie dla indywidualnego mechanizmu problemu.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc:
„Czy jestem uzależniony od chemsexu?”
Bardziej użyteczne może być:
„Co dokładnie straciłem pod kontrolą, co uruchamia ten schemat i jaką funkcję pełni on w moim życiu?”
Od odpowiedzi na te pytania może zacząć się skuteczne leczenie.
Chemsex – najczęściej zadawane pytania
Co to jest chemsex?
Chemsex oznacza celowe używanie określonych substancji psychoaktywnych w związku z aktywnością seksualną – między innymi po to, aby zwiększyć pobudzenie, zmniejszyć zahamowania, zintensyfikować doznania lub przedłużyć seks. W literaturze dotyczącej chemsexu najczęściej wymieniane są mefedron, metamfetamina oraz GHB/GBL. Pojęcie ma określoną historię i nie powinno być automatycznie stosowane do każdego przypadku seksu po alkoholu lub narkotykach.
Czy chemsex jest uzależnieniem?
Nie zawsze. Sam chemsex nie jest diagnozą uzależnienia. U części osób pozostaje zachowaniem okazjonalnym, natomiast u innych może rozwinąć się utrata kontroli, craving, powtarzanie zachowania mimo szkód i trudność z jego ograniczeniem. W takiej sytuacji konieczna jest ocena tego, czy występuje między innymi zaburzenie związane z używaniem substancji lub inne współwystępujące problemy.
Czy uzależnienie od chemsexu znajduje się w ICD-11 lub DSM-5-TR?
Nie. „Uzależnienie od chemsexu” ani „Chemsex Use Disorder” nie są obecnie odrębnymi diagnozami w ICD-11 ani DSM-5-TR.
ICD-11 zawiera natomiast Compulsive Sexual Behaviour Disorder (CSBD), czyli zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych, sklasyfikowane jako zaburzenie kontroli impulsów. Możliwe jest również rozpoznanie zaburzeń związanych z używaniem określonych substancji.
Czy mefedron zwiększa ochotę na seks?
Mefedron może wpływać na pobudzenie, energię, zahamowania i doświadczenia seksualne, dlatego jest jedną z substancji często opisywanych w kontekście chemsexu. Reakcja nie jest jednak identyczna u wszystkich osób.
Szczególnie istotne może być wielokrotne łączenie działania mefedronu z pobudzeniem seksualnym, ponieważ z czasem narkotyk, seks i sytuacje towarzyszące używaniu mogą zacząć być ze sobą silnie kojarzone.
Dlaczego po mefedronie można godzinami oglądać pornografię lub uprawiać seks?
Stymulant może zwiększać pobudzenie i energię oraz zmniejszać odczuwanie zmęczenia. Jednocześnie pornografia i zachowania seksualne dostarczają kolejnych bodźców i nagród.
U części osób może więc powstawać powtarzający się schemat:
mefedron → pobudzenie → pornografia/seks → nagroda → potrzeba dalszej stymulacji → kolejna dawka.
Nie oznacza to jednak, że taki mechanizm występuje u każdej osoby używającej mefedronu.
Czy można uzależnić się jednocześnie od mefedronu i seksu?
Możliwe jest współwystępowanie zaburzenia używania substancji i problematycznych lub kompulsywnych zachowań seksualnych. Nie należy jednak automatycznie nazywać tego „podwójnym uzależnieniem”.
U niektórych osób oba zachowania stają się funkcjonalnie powiązane – seks uruchamia craving substancji, a substancja zwiększa potrzebę bodźców seksualnych. Dlatego w terapii warto ustalić, co dokładnie utraciło się pod kontrolą i jak poszczególne zachowania wzajemnie się wzmacniają.
Czy pornografia może wywoływać głód mefedronu?
Może stać się wyzwalaczem cravingu, jeżeli przez długi czas była regularnie związana z używaniem substancji. Mechanizmy warunkowania i reaktywności na bodźce są dobrze znane z badań nad uzależnieniami.
Nie oznacza to jednak, że pornografia zawsze będzie takim wyzwalaczem ani że każda osoba praktykująca chemsex ma problematyczną relację z pornografią.
Dlaczego po odstawieniu mefedronu seks na trzeźwo może wydawać się mniej atrakcyjny?
Jeżeli przez długi czas najbardziej intensywne doświadczenia seksualne były związane z działaniem silnego stymulantu, seks bez substancji może być początkowo odbierany jako mniej pobudzający.
Znaczenie mogą mieć również wyuczone skojarzenia oraz problemy, które wcześniej substancja pomagała tłumić – na przykład lęk, wstyd, napięcie czy trudność z intymnością. Nie oznacza to, że zdolność do satysfakcjonującej seksualności bez narkotyku została trwale utracona.
Czy chemsex może prowadzić do psychozy?
Używanie silnych stymulantów może wiązać się z występowaniem objawów psychotycznych. W przypadku chemsexu ryzyko może dodatkowo komplikować wielokrotne dawkowanie, używanie kilku substancji oraz długotrwały brak snu.
Objawy mogą obejmować między innymi silną podejrzliwość, urojenia, omamy i dezorganizację zachowania. Ich pojawienie się wymaga odpowiedniej oceny medycznej.
Czy osoby z ADHD są bardziej narażone na chemsex?
Na obecnym etapie badań nie możemy stwierdzić, że ADHD powoduje chemsex ani że osoby z ADHD muszą częściej go praktykować.
Wiemy natomiast, że ADHD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zaburzeń używania substancji. Impulsywność, trudności z odraczaniem gratyfikacji, regulacją emocji oraz poszukiwanie silnej i szybko dostępnej stymulacji mogą mieć znaczenie u konkretnej osoby, u której ADHD i problematyczny chemsex współwystępują.
Dlaczego osoby z ADHD mogą szczególnie lubić działanie stymulantów?
Niektóre osoby z nierozpoznanym ADHD opisują po nielegalnych stymulantach subiektywne poczucie większej energii, koncentracji, pewności siebie czy swobody społecznej. Nie oznacza to jednak, że mefedron lub metamfetamina „leczą ADHD”.
Nielegalne stymulanty mają inny profil działania, sposób używania i ryzyko niż kontrolowana farmakoterapia ADHD. Subiektywna poprawa po narkotyku nie jest również metodą diagnozowania ADHD.
Czy leczenie ADHD może pomóc osobie uzależnionej od stymulantów?
Jeżeli ADHD rzeczywiście współwystępuje z zaburzeniem używania substancji, jego rozpoznanie może mieć znaczenie dla całego planu leczenia. Objawy ADHD nie znikają automatycznie wraz z osiągnięciem abstynencji.
Leczenie powinno być jednak indywidualnie dobrane przez specjalistę, szczególnie przy aktualnym lub wcześniejszym problemowym używaniu stymulantów.
Jak leczy się problematyczny chemsex?
Nie istnieje jedna terapia odpowiednia dla wszystkich. Leczenie może wymagać jednoczesnego uwzględnienia używania substancji, cravingu, seksualności, pornografii, regulacji emocji, zdrowia psychicznego, relacji i wyzwalaczy nawrotu.
U części osób istotna będzie terapia uzależnienia, u innych również praca nad kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi, depresją, lękiem, traumą lub ADHD. Ważnym elementem pomocy może być także redukcja szkód.
Kiedy chemsex powinien być sygnałem, żeby zgłosić się po pomoc?
Szczególnie wtedy, gdy coraz trudniej kontrolować rozpoczęcie lub zakończenie sesji, pojawiają się kolejne dawki mimo wcześniejszych postanowień, chemsex zaczyna wpływać na pracę, relacje lub zdrowie, występuje craving albo kolejne próby ograniczenia kończą się powrotem do tego samego schematu.
Warto również poszukać pomocy, jeżeli seks lub pornografia zaczynają automatycznie wywoływać potrzebę narkotyku albo coraz trudniej wyobrazić sobie seksualność bez substancji.
Chemsex, stymulanty i ADHD – warto sprawdzić, co naprawdę podtrzymuje problem
Jeżeli kolejne próby ograniczenia mefedronu lub innych stymulantów kończą się powrotem do używania, a jednocześnie od lat występują impulsywność, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji lub ciągła potrzeba silnej stymulacji, jednym z elementów wymagających sprawdzenia może być ADHD.
Nie chodzi o szukanie prostego wyjaśnienia dla uzależnienia. Chodzi o ustalenie, czy istnieje problem, który do tej pory pozostawał nierozpoznany i nieleczony.